Miesiąc: sierpień 2013

Haga Park

Mieszkam w sztokholmskiej gminie Solna.

To bardzo ciekawa i piękna okolica i podobno najlepsza gmina w całej Szwecji. Ja tego osobiście nie odczuwam, ale od siebie mogę powiedzieć, że mieszka mi się tu w miarę spokojnie, mam blisko do dwóch wielkich parków przy wodzie – Haga oraz Råstasjön, a także Brunnsviken, co dla mnie – wielbicielki roweru i natury jest na wagę złota.

Do Haga Parku mam bardzo blisko i odpoczywam tam tak często jak mogę. Najchętniej oczywiście na rowerze.

IMG_7422

Albo na zwykłym nieśpiesznym spacerze… O każdej porze roku.

IMG_7399

Dziś w Koppartälten (to ten niebieski wielki namiot), można było obejrzeć zabawną operetkę „Jak Król Gustaw III reżyseruje Wesele Figara”. Dowiedziałam się o tym przedstawieniu z kwartalnika „Kultura i wydarzenia w Solna” (na pewno każda gmina ma podobną książeczkę), którą biorę z naszej miejskiej biblioteki i dzięki której nie omijają mnie ciekawe rzeczy.

IMG_7381

Nie żebym była taka dobra ze szwedzkiego, ale poszłam na to przedstawienie głównie po to, żeby posłuchać jak śpiewają. A śpiewali pięknie!

IMG_7391

Sztukę z grubsza zrozumiałam i miałam naprawdę przyjemną muzyczną godzinkę.

IMG_7389

W sztuce tej jednym z bohaterów był Carl Michael Bellman i o nim nie mogę nie wspomnieć, bo to jeden z najważniejszych poetów i kompozytorów szwedzkich, okresu klasycyzmu. Skomponował on pieśń dla króla Gustawa III i nadał jej tytuł Toast dla Gustava. 

Na zdjęciu Pawilon Gustawa III, zdjęcie zrobiłam cztery lata temu.

IMG_1971

W Haga Parku stoi również pałac księżniczki Victorii, następczyni tronu, która mieszka tam wraz ze swoim mężem Danielem i córeczką Estelle. Pałac jest gęsto otoczony krzewami i drzewami i nie sposób cokolwiek zobaczyć.

Haga Park to też Dom Motyli, do którego wybieram się co roku zimą.

Najbardziej podoba mi się jednak ten szmaragdowy pawilon. W tym pawilonie można posłuchać muzyki, od czasu do czasu ktoś bezinteresownie daje swój muzyczny koncert. Przyjemnie jest wtedy usiąść w pobliżu na kocu i pozwolić muzyce pieścić ucho.

IMG_7404

Wiele przemiłych chwil spędziłam w tym parku i jestem szczęśliwa, że mam tak blisko do niego. Miło patrzeć na wypoczywających w nim ludzi, na drzewa, na wodę. Wierzcie mi, trudno usiedzieć w domu mając taki park niedaleko domu.

Taki zwykły niezwykły park.

:-*

Chciałabym Wam podziękować za życzenia urodzinowe pod wpisem 27 sierpnia oraz na fanpage’u Polki. Za wszystkie Wasze serdeczne, zarówno napisane jak i wypowiedziane, a nawet za te tylko pomyślane słowa ściskam Was mocno! Choć większości z Was nie znam osobiście, czuję od Was ciepło i sympatię. A to daje mi siłę do dalszego pisania.

Dziękuję!

060401

fot. Jonna Jinton

 

Surströmming

Dziś w sąsiedzkim Sundbyberg odbyła się wielka uczta raków i kiszonych śledzi, kräft- i surströmmingsskiva.

IMG_7305

IMG_7316

IMG_7315

Swoją prywatną raczą ucztę miałam dwa dni temu, w domu a tutaj przyjechałam spróbować słynnych kiszonych śledzi (surströmming).

IMG_7325

Pierwszy raz usłyszałam o nich w szkole szwedzkiego, że kiedyś, aby zrobić zapasy na długą i surową zimę, między innymi kiszono bałtyckie śledzie. Ryby (których w Szwecji pod dostatkiem) kiszono bo sól, która ma właściwości konserwujące była kiedyś droga i używano jej oszczędnie. Fermentowały i kisły więc sobie te rybki w wielkich beczkach, lekko zasolone, wydając bulgoczące odgłosy…

Rok temu przypadek chciał, że znalazłam się w Sundbyberg właśnie, gdy zaczynał się festyn i byłam przekonana, że w mieście pękło szambo. Smród był taki, że musiałam zakryć nos chusteczką. Patrzyłam na zadowolonych ludzi, stojących w długich kolejkach po swoją porcję śledzi a moje oczy robiły się coraz większe ze zdumienia.

IMG_7326

Dziś stanęłam w tej kolejce i ja.

IMG_7336

Za całe 70 koron kupiłam sobie najbardziej śmierdzącą kolację mojego życia.

IMG_7352

Te rybki to kiszone śledzie. Poddawane są przez 2 miesiące fermentacji a potem zamykane w puszkach, gdzie fermentują sobie dalej. Rok, a najlepiej dwa. Puszki takie otwiera się tylko na powietrzu, a jeżeli już w domu, to pod wodą, żeby ani kropla nie spadła na ubranie, bo będzie do wyrzucenia. Takie prosto z puszki muszą być straszne, dlatego jada się je z cebulą, śmietaną, ziemniaczkami albo z cienkim chlebem. Do tego pije się wódkę, można i piwo.

IMG_7343

Do pierwszego kęsa przymierzałam się długo, panie na przeciwko przy stole wspierały mnie serdecznie, jedna z pań chciała mi dać swoje sztućce przyniesione z domu, bo plastikowe są za miękkie. Ze względów higienicznych nie skorzystałam. Rybkę trzeba „otworzyć”, wyskrobać wnętrzności, nabrać cebulki, umaczać w śmietanie i potem szybko pogryźć chlebem. Ach!

IMG_7347

Smakowało lepiej niż „pachniało”. Ale nie wiem, czy będę te degustacje ponawiać co roku.

Dla zobrazowania smaku i zapachu polecam do obejrzenia filmik (klik) znaleziony w sieci. Chłopak mówi po angielsku, ale jest tak sugestywny, że znajomość angielskiego nie jest tu konieczna:-)

Czy próbowaliście tych śledzików? Macie to już za sobą?

Racza uczta – kräftskiva

Sierpień to w Szwecji miesiąc, w którym Szwedzi delektują się rakami, (znana w całej Szwecji kräftskiva).

Dawniej były racze premiery, (kräftprämier), 8 sierpnia, kiedy to oficjalnie ogłaszano, że można już prawnie odławiać raki. Łowiono więc je i raczono się nimi, przy dobrych trunkach i ze śpiewem na ustach, najchętniej w gronie rodziny lub znajomych.

Dziś  data nie jest już taka istotna ale tradycja na szczęście pozostała.

IMG_7276

Raki ze szwedzkich wód są bardzo drogie, więc sklepy pełne są raków importowanych, gotowych w zalewie, albo mrożonych. W Szwecji bardzo polubiłam te urocze przysmaki.

IMG_6266

Tak więc w sierpniu o rakach zwykle mowa. Gdzie nie spojrzysz – raki. Wszyscy mówią o raczej uczcie. Małe dzieci wycinają w przedszkolach rakowe ozdoby. W magazynach kobiecych porady, jak się ubrać na racze przyjęcie… Bardzo fajne są wszelkie ozdoby z papieru, cała papierowa zastawa może być w raki i raczki.  Najczęściej widuję takie kolorowe księżyce, kapelusiki na głowach, chorągiewki, które dla niektórych są wręcz nieodzowne przy tej okazji.

17_KRF

Ja jednak bez tej papierowej otoczki świetnie daję sobie radę.

IMG_6307

Cudownie jest, jak pogoda dopisuje a jeszcze cudowniej jest, jak ma się ogród własny, w którym można się zebrać i razem z przyjaciółmi albo rodziną (jeśli ktoś ma szczęście i ma rodzinę blisko siebie) spędzić przyjemnie czas i pożegnać się z odchodzącym latem.

Do kräftskiva pasuje wyśmienicie znana wszystkim Szwedom sałatka pod nazwą skagenröra. Są to krewetki w śmietanie i majonezie z różnymi dodatkami , ale głównie z dodatkiem ikry rybnej. Pyszna!

IMG_7274

Cała ta uczta jest wyborna, dużo w niej też zabawy, żeby wyłuskać z tych raczych kleszczy jak najwięcej smacznego i delikatnego mięsa. Czasem sok z takiego raka trafia prosto w starannie wymalowane oko. Kräftskiva to kolejna szwedzka tradycja, która przypadła mi do gustu (i smaku).

IMG_6295

Odkąd tu mieszkam staram się, by to racze święto urządzić dokładnie 27 sierpnia, kiedy to wypadają moje urodziny. (Kończę dziś lat więcej niż 35,  które brzmią jeszcze młodo, a mniej niż 40, które brzmią dużo poważniej).

Dziękuję Państwu za uwagę, a ja zaś wracam do stołu, żeby zdmuchnąć świeczkę na urodzinowym torciku, bo mam jedno pewne marzenie….

Zatrzymać lato

Czy Wam też potrzeba odpoczynku po urlopie? Czasu, żeby dojść do siebie i znów wskoczyć na tory codziennych zajęć? Czy Wy też tak jak ja, próbujecie zatrzymać na siłę ostatnie dni lata, odstawić wszystko na bok i wyjść na słońce ?

IMG_7227

Wprawdzie walizki już rozpakowane i wciągnięte na pawlacz, to w domu panuje wciąż jeszcze powakacyjny rozgardiasz. Stos ubrań czeka na prasowanie,  masa spraw czeka na załatwienie, parę ważnych telefonów czeka na wykonanie….  Ciało zmaga się z lenistwem, głowa walczy z wrażeniami ostatnich tygodni a dusza szuka spokoju.

Dziś, choć tyle do zrobienia, pojechaliśmy do Rezerwatu Przyrody na Gålö. Byliśmy sam na sam z naturą i wytęsknioną ciszą. Długi spacer przez las i odpoczynek na skałach dobrze nam zrobił. Wróciliśmy do domu szczęśliwi od tego słońca i powietrza. Jutro jedziemy znów, na inną wyspę, w inny las. Choćby na kawałek dnia.

Bo obowiązki nie uciekną, a lato tak.