Miesiąc: maj 2014

Birka – pierwsze miasto w Szwecji

Na wyspie Björkö leżącej na jeziorze Mälaren znajduje się miasto Birka – średniowieczna osada, pierwsze miasto w  Szwecji – odpowiednik polskiego Biskupina.

Birka

Wybraliśmy się samochodem na wyspę Adelsö zapoznać się z naszym przyszłym kotem i przy okazji postanowiliśmy zobaczyć blisko niej znajdującą się dużą atrakcję turystyczną jaką jest właśnie Birka. (MAPA)

Strömma organizuje wycieczki z wielu miast do Birka, w które wchodzą kurs statkiem tam i z powrotem, wejście do muzeum oraz przewodnik oprowadzający po okolicy i opowiadający historię osady i wikingów. Grupy po szwedzku i angielsku.

Ze Sztokholmu do Birka wypływa M/S Victoria ze Stadshusbron koło Ratusza (Stadshuset). Wycieczka trwa od 5,5 do 8 godz w zależności od dnia tygodnia i kosztuje 360 kr/ok 180 zł. Rozkład jazdy.
Z Hovgården do Birka ostatni odcinek popłyniemy tym samym statkiem, który płynie ze Sztokholmu ale koszt biletu to 250 kr/125 zł od osoby. Statkiem z Hovgården do Birka można popłynąć tylko w okresie od 10 maja do 10 sierpnia. Rozkład jazdy. Rekomenduję Wam zakup biletów dopiero po wejściu na statek, nie wcześniej, ponieważ Wasze plany lub pogoda mogą się zmienić.

Tutaj można zobaczyć skąd można wypłynąć, ile kosztują i kupić bilety. Do Hovgården (ok. 45 km), można dojechać ze Sztokholmu samochodem, tam zostawić go na duzym, bezpłatnym parkingu. Po drodze, do Adelsö mamy prom, który chodzi co pół godziny i jest za darmo. Możemy dojechać też autobusem 312 z Brommaplan o 8,40 (chodzi co 2 godz) za darmo jeśli posiadasz kartę SL na podróże lokalne lub Stockholms Card. Jadąc autobusem do Hovgården na Adelsö (nazwa przystanku autobusu Adelsö kyrka) będziecie mieli prawie 2 godziny czasu do odejścia statku.
W tym czasie można posiedzieć w ogrodzie w bardzo przyjemnej kawiarni tuż przy przystanku Hembygdsgården, jak również zwiedzić tam ruiny starego dworu Hovgården,

IMG_7794

zobaczyć kamień runiczny,

IMG_7787

i małe wzgórza, gdzie prawdopodobnie spoczywają dawni średniowieczni książęta jak również jeden z najstarszych kościołów Szwecji – Adelsö Kyrka z XII wieku. Jest tam oryginalna ambona z lat 1300,

IMG_7818

oraz oryginalna chrzcielnica z lat 1100.

IMG_7822

Uwaga! Brak strzałek i napisów do pomostu skąd odchodzi statek do Birka! Ale łatwo się tam dostać podążając drogą koło kościoła (zostawić go po prawej stronie) dojść do jeziora, otworzyć sobie furtkę (zdjęcie poniżej).

img_77831

Teraz trzeba przejść przez łąkę około 200 m do betonowego pomostu. Tam już jest tablica informacyjna o statku i godz odejścia.

IMG_7583

Do Birka płyniemy 15 minut, a tam wita nas przewodnik, który opowie nam historię osady.

IMG_7621

IMG_7624

IMG_7637

Osadę założył jeden z pierwszych władców tych rejonów Szwecji, ok. 780 roku wg dokładnych planów prostokątnej zabudowy miasta i portu. Natomiast swoją siedzibę królewską (Hovgården) umieścił na sąsiedniej wyspie Adelsö. Birka wraz z Hovgården znajdują się na liście światowego dziedzictwa Unesco.

IMG_7626

W pierwszej połowie IX w. pojawił się w Birce niemiecki misjonarz, benedyktyn Ansgar, który starał się zaszczepić chrześcijaństwo  wśród pogańskich Szwedów. Sądząc po liczbie pogańskich grobów, dzieło Ansgara przyniosło  marny skutek, religia chrześcijańska przyjęła się dopiero 200 lat później. Z dawnej osady do dnia dzisiejszego zachowało się niewiele, a prawie wszystko, co można tam zobaczyć, pochodzi z wykopalisk.

W 1834 roku w 1000 letnią rocznicę, na pamiątkę przybycia Ansgara do Birki wzniesiono ten krzyż i nazwano go Krzyżem Ansgara.

IMG_7675

Birka była miastem handlu i rzemiosła.

Przy okazji trzeba wyjaśnić, że wikingowie duńscy i norwescy byli najeźdźcami, rabusiami i kolonizatorami, natomiast wikingowie szwedzcy zajmowali się głównie handlem, odbywali podróże do sąsiednich krajów bałtyckich ale również bardzo daleko na wschód. Spływali swoimi łodziami rzekami Rosji i nawet docierali dalej do Konstantynopola.

Wikingowie stanowili odrębną, mniejszą grupę społeczną ale i o wyższej randze. Byli to mężczyźni silni, odważni i odporni na trudne warunki podróży niekiedy w zimowym okresie. Byli mistrzami w żeglarstwie, nawigacji i prowadzenia handlu.

Przywozili z innych krain między innymi srebro, pszenicę, wino, ceramikę, jedwab i egzotyczne przyprawy a w zamian oferowali wyroby z drewna, żelaza a także skóry, futra i kły zwierząt. To typowy statek szwedzkich wikingów.

Fo183113DIG

A teraz wejdźmy na chwilę do muzeum.

IMG_7598

Są w nim makiety przedstawiające zwykłe, codzienne życie mieszkańców Birki.

IMG_7612

IMG_7768

W małych gablotach pokazano, co tamci ludzie jedli,

IMG_7754

jakie używali ozdoby,

IMG_7755

przedmioty codziennego użytku.

IMG_7756

Zrekonstruowany fragment miasta Birka, przybliża nam i pomaga wyobrazić sobie jak żyli wikingowie, lokalni kupcy czy rzemieślnicy.

IMG_7691

IMG_7698

Typowa uliczka wyłożona balami drewna:

IMG_7699

IMG_7706

IMG_7734

IMG_7739

IMG_7743

Tutaj zrekonstruowany ówczesny port.

IMG_7733

W programie wycieczki mamy 3 godzinny pobyt na Birce. Po wędrówce z przewodnikiem pozostaje sporo czasu wolnego. Korzystamy z niego spacerując, można urządzić sobie piknik (polecam wziąć ze sobą przekąski, wodę i koc).

IMG_7709

Dla dzieci jest tam wspaniały plac zabaw.

IMG_7751

Wycieczka była bardzo przyjemna a poza tym pożyteczna, bo dowiedzieliśmy się wiele na temat wczesnej historii Szwecji, ówczesnych obyczajów oraz tak wielu ciekawych i nowych rzeczy o samych Wikingach.

Szwedzi są bardzo dumni ze swojej historii, czego nie ukrywają.

WCUP WORLD CUP SOCCER ENGLAND TRINIDAD AND TOBAGO

I tym sympatycznym akcentem kończę swoją dzisiejszą opowieść.

Pozdrawiam i do miłego zobaczenia!

Artipelag

Ja i mój mąż dostaliśmy zaproszenie na wycieczkę do ciekawego miejsca o nazwie Artipelag.

img_7843

Artipelag usytuowany został na pięknym półwyspie około 20 km na wschód od Sztokholmu w sztokholmskich szkierach. Björn Jakobson, właściciel koncernu Babybjörn, projektującego i produkującego m.in. nosidełka dla niemowląt, wraz ze swoją żoną, znani z pasji do sztuki i umiłowania natury, postanowili stworzyć ośrodek, który łączyłby wystawy sztuki (w szerokim pojęciu – rzeźby, malarstwa fotografii jak również muzyki)  i który byłby jednocześnie  eleganckim miejscem spotkań. Ośrodek ten wkomponowano w piękną scenerię skał, lasu i otaczającej go wody.

img_7846

Myślą przewodnią przy budowie Artipelagu było to, że budynek będzie całkowicie dopasowany do natury a nie odwrotnie. Najlepszym tego dowodem jest to, że najwyższa skała tego terenu znalazła się w budynku. Nie rozsadzono jej w celu uzyskania kilku dodatkowych metrów powierzchni.

img_7857

img_7858

img_7854

To pieczołowite wkomponowanie tego olbrzymiego budynku w otaczającą go scenerię (ponad 10 400 m2 powierzchni) sprawia, że nie odnosi się wrażenia jego wielkości. Zewsząd docierają do nas piękne widoki natury i człowiek czuje, że właśnie tam jest.

img_7940

W budynku tym mieszczą się miedzy innymi galerie sztuki, dwie restauracje, (również ze stolikami na zewnątrz), duża sala koncertowa oraz butik z wieloma wyrobami skandynawskich projektantów.

img_7876

img_7886

img_7894

Po zwiedzeniu wielu sal i całej galerii sztuki, zaproszeni byliśmy na lunch – do wyboru były typowe skandynawskie przysmaki.

img_7906

Po lunchu poszliśmy najpierw na dach (wysłany naturalnym podłożem leśnym) skąd rozciągał się piękny widok na skrzącą się w słońcu wodę, a potem w dole, na długi spacer po okolicy.

img_8012

img_7920

img_7851

img_7921

img_7926

Bardzo ciekawa jest długa na kilometr trasa spacerowa wzdłuż brzegu wody, drewnianym pomostem, dostosowanym do wózków dziecięcych i  inwalidzkich. Jestem przyzwyczajona do takich spacerów brzegiem wysp, ale nigdy nie szłam tu w Szwecji tak długim i wygodnym pomostem.

img_8003

img_7947

img_7987

img_8005

img_8000

img_8008

Artipelag – nie wiedziałam o nim nic. Teraz cieszę się, że mogłam go poznać i że dzięki niemu dzisiejszy dzień był tak udany.

Zainteresowanym podaję link do strony ośrodka Artipelag i mapę.

Plasterek

Moje marzenie się spełniło, mam kotka!

Nie było to łatwe zadanie, ale w końcu go znalazłam. Jest najprawdopodobniej kocurkiem, ma kolorki dokładnie takie jakie chciałam i będzie miał na imię Plaster. Ma dopiero 5 tygodni i będzie u mnie w domu na początku lipca.

IMG_7540

IMG_7541

IMG_7545

IMG_7558

Spędziłam z kociakiem mnóstwo czasu dzisiaj ale musiałam go oddać mamie i teraz muszę uzbroić się w cierpliwość i poczekać jeszcze 7 tygodni… Mam mnóstwo pytań związanych z opieką nad kotem, ale mam nadzieję, że wśród moich czytelników znajdują się właściciele kotów, którzy podzielą się ze mną swoim doświadczeniem.

IMG_7553

Kotek mieszka w Adelsö, skąd niedaleko już do Birka, (Björkö), najstarszego miasta w Szwecji, które przy okazji zobaczyliśmy. O szwedzkim Biskupinie napiszę niebawem. A ja już dziś życzę Wam słonecznej niedzieli.

Do zobaczenia!

Moja cudowna grupa

Dziś zakończyłam studia.

Razem z nauczycielami urządziliśmy słodkie i radosne zakończenie roku.

IMG_7423

To było nasze ostatnie uczelniane spotkanie ale mam ogromną nadzieję, że  nie ostatnie w ogóle, bo…

No właśnie. Nadszedł czas, by napisać parę słów o mojej grupie. Początkowo było nas około 20 osób, do końca dotrwało 6. Emily, Ludvig, Emmelie, Verena, Astrid i ja. Od samego początku w naszej grupie panowała bardzo serdeczna atmosfera. Głównie dzięki Emily (tej w zielonej spódniczce), która wszystkich tuliła i o wszystkich dbała. Nauczyła nas wszystkich, że jesteśmy jak kochające się rodzeństwo. Mnie traktowano od początku bardzo ciepło. Pilnowali, żebym nie przegapiła żadnej lekcji, zadania, żebym nie zgubiła się w czeluściach naszej uczelni. W tym semestrze, w mniejszej grupie starali się spotykać, żeby się razem uczyć i nigdy nie zapomnieli powiadomić mnie o tym i zaprosić do wspólnego wyjścia. Mimo, że chodziłam z nimi bardzo rzadko. Przegadaliśmy wiele godzin, cierpliwie odpowiadali na moje pytania o szwedzką mentalność, mnie wypytywali o polską. Nauczyli się mówić po polsku Żaba Monika. Choć na co dzień byłam dla nich po prostu Poleczką (Lilla Polka).

To są ludzi młodzi, o wielkiej tolerancji. Nigdy nie dali mi odczuć, że jestem „obca”. Traktowali mnie jak swoją. Okazywali miłość i szacunek na każdym kroku. Płakali razem ze mną, gdy umierała moja Babcia. Cieszyli się z moich blogowych i innych sukcesów. Pokazywali Sztokholm. Nauczyli mnie także precyzyjnej punktualności. Wyjawili wiele szwedzkich tajemnic. Długo by wymieniać….

Zapowiedzieliśmy, że koniec studiów to nie koniec naszej grupy. Wkrótce spotykamy się u mnie na wspólne lepienie pierogów. Pojedziemy do Gröna Lund. Mam nadzieję, że uda nam się utrzymać ten kontakt, bo wiem, że druga tak grupa już mi się nie trafi. Miałam szczęście, że ich spotkałam.

Te studia to też przygoda ze wspaniałymi nauczycielami: Joelem, Åsą, Matsem, Eirą i Anniką. Nauczyli mnie nie tylko migać, ale i rozumieć świat ciszy. Będę za nimi tęsknić!

IMG_7424

IMG_7429

IMG_7439

IMG_7442

IMG_7459

Nasze ostatnie wspólne zdjęcie…

IMG_7467

Na koniec kilka słów do moich przyjaciół:

Jag vill tacka Er för den underbara tiden vi har haft tillsammans.

För den kärleken Ni gav mig varenda dag. Tack vare Er tror jag på att man kan bli helt och hållet accepterad som invandrare och att man kan ha riktiga svenska vänner. Det är osannolikt att träffa sådan grupp igen.

FÖR ATT NI ÄR SÅ UNDERBARA!

Just another Polish Day

Choć studia skończyłam, pobiegłam dziś na uczelnię.

Dowiedziałam się, że dziś będzie Polski Dzień (Polish Day) i byłam bardzo tego wydarzenia ciekawa. Przyjechały do Sztokholmu studentki Akademii Górniczo-Hutniczej z Krakowa.

IMG_7418

W strojach krakowskich opowiadały o Polsce, o Krakowie w głównej mierze, o jego historii, o krakowskich legendach i wiecie co, wzruszyłam się na melodię hejnału z Wieży Mariackiej. Jednak tęsknię!

IMG_7398

IMG_7399

Opowiadały o polskiej kulturze i kuchni a nawet dały lekcję języka polskiego, co wywołało ogólną wesołość.

IMG_7400

IMG_7405

Jedna z Krakowianek, Martyna, powiedziała mi, że pomysł projektu jest w 100% autorski, stworzony przeze nią i przez Kasię, do którego namówiły potem pozostałe dziewczyny z Koła Językowego na AGH,  Weronikę, Dominikę, Izę, Elę i Justynę.  A Szwecja to pierwsze państwo, które odwiedziły i mają nadzieję, że ten projekt się rozwinie, a one (przy finansowym wsparciu uczelni) będą mogły odwiedzić jeszcze wiele państw, szerząc polską kulturę! 🙂

Po prezentacji był słodki poczęstunek z polskich słodkich smakołyków. Aaaa! Michałki!

IMG_7411

Można było porozmawiać z Krakowiankami, co dla studentów z innych krajów uczących się polskiego było okazją do treningu. Swoją drogą, na mojej uczelni, na wydziale lingwistyki jest też Język Polski, a studenci wszystkich języków mają możliwość trenowania języka na tzw. kafejkach językowych. Byłam raz na takiej polskiej kafejce językowej i przyznam, że ludzie uczący się naszego języka z zamiłowania, mówiący po polsku niesamowicie mnie wzruszają. I imponują!

IMG_7412

Żałuję, że na Polish Day nie przyszło więcej osób (jest czas egzaminów i pisania prac magisterskich), pomysł z promowaniem polskiej kultury i polskiego języka uważam za fantastyczny! Osobiście życzę, żeby spełniły się Wasze, związane z projektem plany.

W przyszłym roku zgłaszam się do roznoszenia ulotek z zaproszeniem!

 

Långholmen i początek wakacji

Dziś zaczęły się dla mnie wakacje.

Zdałam ostatnie egzaminy, ustne, przepraszam, ręczne, (studiuję język migowy), i jeśli nie będę musiała ich poprawiać, a mam nadzieję, że nie, to od dziś mogę cieszyć się czasem wolnym , aż do początku roku szkolnego, kiedy to pójdę do pracy.

Maj jest taki sobie jeśli patrzeć przez pryzmat pogody. Do tej pory było chłodno, chodniki ciągle mokre od deszczu. Ale było kilka bardzo ciepłych dni i zdążyłam poczuć lato. W minioną sobotę było wyjątkowo pięknie i tak ciepło, że nie trzeba było siłą mnie wyciągać na spacer.  Pojechaliśmy więc na wyspę Långholmen.

IMG_7215

IMG_7217

IMG_7214

Långholmen to niezwykła wyspa. Ma w sobie w sobie wszystko – cieniste i rozległe parki, dziko rosnącą naturę, skały i doliny, plaże i kąpieliska. Ma urok dzikiej wyspy i miasteczka portowego zarazem. Kryje w sobie takie perełki jak mały Dworek Karlhäll, przepiękne letnie wille z pocz. XIX., Muzeum Bellmana, amfiteatr, dawne więzienie, które dziś funkcjonuje jako bardzo atrakcyjny hotel (o więziennym hotelu pisałam tutaj); ogródki i domki działkowe, przeurocze zakamarki, gdzie można pobyć chwilę samemu i wsłuchać się w ptasie recitale.

IMG_7304

IMG_7277

Wędrując brzegiem widzimy w oddali Ratusz Sztokholmu i całą panoramę wyspy Kungsholmen. Dlatego będąc na tej półdzikiej wyspie trudno uwierzyć, że to w środku miasta!

IMG_7249

Na wyspie tej nie ma tłumów, jest tak spokojnie, tak sielsko.

IMG_7259

Z ciszy wypłoszy czasem wrzask młodzieży urządzającej sobie pierwsze letnie kąpiele. Krzyczą z zimna ale wchodzą do wody, oto  skandynawska skrew!

IMG_7285

Ten maluszek z kolei nie chciał z wody wychodzić. No nie wiem, czy ja pozwoliłabym dziecku do takiej lodowatej jeszcze, majowej wody w ogóle wejść… Podziwiam ich w tym, naprawdę.

IMG_7310

Taki kuszący kawałek plaży z przycumowaną łódką aż się prosi, żeby przyjść z kawałkiem ręcznika i książką…

IMG_7314

Wyspy Långholmen i Kungsholmen łączy imponujący wielki most Västerbron.

IMG_7298

IMG_7303

IMG_7307

Są tutaj bardzo stare ale zadbane wille, niektóre są tylko domami letnimi, w których już zaczyna, po zimie na nowo tętnić życie,

IMG_7240

tak jak w ogródkach działkowych, gdzie rodziny spędzają wolny czas, każdy weekend. W powietrzu unosi się zapach skoszonej trawy, rozpalanego grilla, zza żywopłotów dobiega czasem radosny śmiech i zażarte dyskusje o pogodzie…

IMG_7317

IMG_7321

Na zdjęciu poniżej wspomniany Dworek Karlhäll.

IMG_7339

Funkcjonuje jako restauracja, zauważyłam, jak zajrzałam do środka przez wielkie okno.

IMG_7332

Z okien restauracji jest widok na wodę, a po drugiej stronie jest wielki kamień, który utkwił między skałami.

IMG_7341

Schodzimy dalej po drewnianych schodkach, powoli zataczając koło i wzdłuż Kanału Långholmen i zbliżamy się do końca naszej wycieczki. Trudno oddać cały urok wyspy a i też nie chciałabym tak wszystkiego Wam pokazać, tylko raczej zachęcić  do wybrania się na wyspę. Chcę także i Wam zostawić tę przyjemność odkrywania.

IMG_7374

Dodam jeszcze tylko szczyptę historii – w latach 1720 miasto kupiło Alstavik na Långholmen, gdzie otwarto areszt dla kobiet a zaraz potem zaczęto budować więzienie. Przez 250 lat Långholmen było wyspą więzienną! Kiedy w ok. 1970 r. wypuszczono ostatniego więźnia, wyspa stała się dostępna dla odwiedzających.

IMG_7380

IMG_7382

Trasa spacerowa po Långholmen może być wspaniałym relaksem i polecałabym ją wszystkim, którzy szukają ciekawego i przyjemnego odpoczynku, niezależnie, czy aktywnie, czy w pozycji lotosu. Do wyspy dostać się najłatwiej od stacji metra Hornstull, wyjście na górę w kierunku  Långholmensgatan. Kierujemy się na północ, w kierunku Långholmen. Dla ułatwienia MAPA.

Już późno, a jeszcze widno! Czuję, jak opuszcza mnie stres, wreszcie wakacje. Oby tylko pogoda dopisała, a zapowiadają gorące lato. A my słyszymy się już jutro!

Dobrej nocy!

Nagroda od czytelnika

Wczoraj rano, po śniadaniu otworzyłam skrzynkę mailowa i przeczytałam list.

Sprawił mi on wielką radość, zrobiło mi się ciepło na sercu, oczy mi się zaszkliły. Dostaję dużo maili i wiadomości od Was, ogromna większość jest bardzo miła i serdeczna; dostaję zapytania, podpowiedzi, zwierzenia, konstruktywną krytykę. Komentarze, listy i okazywana mi sympatia bardzo mnie wspierają i dodają sił do prowadzenia tego bloga.

A ten list, od Magdy, jest szczególny i przypadł mi mocno do serca. Zrobił na mnie mocne wrażenie, bo poczułam się, jakbym dostała… nagrodę! Jakbym dostała premię uznaniową albo złoty medal. Z samego rana, na dobry dzień!

Otrzymałam od Magdy zgodę na opublikowanie jej listu i zdjęć.

Witaj Moniko,

od kilku tygodni śledzę Twojego bloga (jak go odkryłam to przeczytałam też wszystkie archiwalne wpisy!) i zbieram się, żeby napisać do Ciebie. Nie chcę tego robić w komentarzach, bo nie umiem ograniczyć się do kilku słów – to raz, a dwa, że moje wyznania są chyba zbyt osobiste i niekoniecznie interesujące dla innych.
Dlaczego właśnie dzisiaj? Skłonił mnie do tego Twój dzisiejszy post. Przy każdym innym już łapałam za klawiaturę, ale w ostatniej chwili rezygnowałam z napisania, ale dzisiaj – dzisiaj nie mogę się powstrzymać, żeby Ci nie podziękować.
Dzisiaj Moniko zaświeciło dla mnie słońce, choć za oknem pochmurno, bo pokazałaś moje najukochańsze miejsce w Sztokholmie, pokazałaś jak wygląda teraz i ledwie powstrzymuję łzy, że nie widziałam go już cztery lata. Dzięki Tobie na moment przeniosłam się Tam znowu. Piękne zdjęcia, tych tulipanów nie było tam ostatnim razem…
Miejsce to magiczne, odkryłam je kilka(naście?) lat temu i od tamtej pory kiedy tylko jestem w Sztokholmie wracam. Wracam i głaszczę „mojego” chłopczyka po głowie, zostawiam mu coś od siebie na pamiątkę i wiem, że wrócę znowu.

SONY DSC

SONY DSC

Musisz wiedzieć, że po włączeniu laptopa pierwsze kroki kieruję na Twojego bloga i jaka jestem zawiedziona, kiedy nie ma wpisu i jaka szczęśliwa, kiedy jest.
Dzięki Tobie na co dzień jestem w moim ukochanym Sztokholmie, w mojej Szwecji. Jesteś po niej cudowną przewodniczką.
(…)
Moniko, przepraszam za chaos, za patos, może się uśmiejesz z mojej egzaltacji, ten pomnik (pomniczek) robi na mnie wielkie wrażenie. Może nie uwierzysz, ale właśnie niedawno pomyślałam, że mogłabyś o nim napisać… I proszę – mam jak na zamówienie. I dziękuję stokrotnie.
Ściskam Cię bardzo serdecznie, jesteś mi bardzo bliska, choć się nie znamy, jesteś bardzo ciepłą, przesympatyczną osobą, to wszystko da się wyczytać z postów i ze zdjęć;)

Pozdrawiam,

Magda

Najmniejszy pomnik w Sztokholmie

 

Odkryłam coś fajnego na Starym Mieście.

Malutki pomnik. Pomniczek. Piętnastocentymetrowa figurka siedzącego chłopca, którego twarz zwrócona jest ku niebu. Figurka ma imię: Chłopiec, który patrzy na księżyc (Pojken som tittar på månen). Niektórzy znają go pod nazwą Żelazny Chłopiec (Järnpojke) a jego autorem i wykonawcą jest artystka Liss Eriksson. 

IMG_6645

Odkryłam go dwa tygodnie temu, dziś poszłam go zobaczyć jeszcze raz. Wzbogacił się nieco….

IMG_7163

Ta sympatyczna i pełna uroku figurka to najmniejszy pomnik w Sztokholmie i najmniejszy, jaki w ogóle w życiu widziałam. Jego główka lśni jak wypolerowana, bo podobno potarcie głowy chłopca przynosi szczęście.

IMG_6649

Zimą odwiedzający otulają chłopca szaliczkiem  a większość chętnie zostawia przy chłopcu monetę, dzieci cukierka.

IMG_6655

IMG_7159

Pod pomnikiem, na ziemi jest tabliczka z imieniem autora. Próbowałam znaleźć potem coś na temat historii tego pomniczka, ale nie ma zbyt wiele informacji. Może ktoś z Was coś wie?

IMG_6670

IMG_6647

Dla porównania wielkości, usiadłam przy chłopcu, (sama jestem malutka).

IMG_6665

Pomniczek ten mieści się na niewielkim dziedzińcu fińskiego kościoła (Finska Kyrkan). Widzicie go?

IMG_7157

Niewiele osób tam zagląda, niewiele chyba wie, bo w środku dnia, w niedzielę, nie było tam nikogo. Nie widziałam go w żadnym przewodniku. Może jest strzeżony tajemnicą państwową?

IMG_6648

Dowiedziałam się o nim przypadkiem i będąc już na Starym Mieście, zaczęłam o niego wypytywać ludzi. Nie wiem, czy to zbieg okoliczności, ale prawie nikt, (nawet tubylcy) nie wiedział o tym mini monumencie, ale w końcu go znalazłam!

IMG_7166

Ci, którzy też chcieliby chłopca zobaczyć, dojdą do niego od Zamku Królewskiego, w kierunku Kościoła Fińskiego, który stoi dosłownie obok zamku, Slottsbacken. Na zdjęciu powyżej widać i Zamek, i kawałek kościoła.

A tu wejście na dziedziniec. Na tabliczce widnieje Slottsbacken 2c.

IMG_7151

A oto dziedziniec, z chłopcem w jego głębi. Proszę, oto MAPA.

IMG_7160

Wydaje mi się, że Żelazny Chłopiec to najmniejszy pomnik w Europie. Jestem ciekawa, czy to prawda.

Myślałam, że nic nie przebije moich ukochanych wrocławskich Krasnali. One są bliskie mojemu sercu, ale nie ukrywam, że ta malutka figurka bardzo mi się spodobała!

Czym jeszcze zaskoczy mnie Sztokholm? Jedno jest pewne, czymkolwiek mnie nie zaskoczy, podzielę się tym w Wami.

Uściski!

List do czytelników

Moi drodzy i kochani czytelnicy!

Chcę Wam wszystkim podziękować za to ogromne zainteresowanie moim artykułem o „Kobiecie z brodą i tolerancji”. Jak również za wszystkie Wasze komentarze wpisane na blogu i fanpage’u.

Wszystkie Wasze wypowiedzi przeczytałam uważnie i wnikliwie. Po dwa, trzy razy, żeby móc dobrze Was zrozumieć. Lektura Waszych opinii była dla mnie niesamowicie interesująca i ciekawa! Poruszaliście tematy wartości, moralności i nawet religijne. Wiele słów czytałam przez łzy. Tolerancja w społeczeństwie rośnie, staramy się robić rozrachunek z samym sobą, staramy się najpierw zrozumieć, a potem oceniać.

To, co chciałam Wam przekazać w tym artykule, to przede wszystkim to, że powinniśmy się starać zaakceptować „odmienne” osoby. Każdy z nas jest inny, każdy jest jakiś i nic nam do tego. Konkurs konkursem, ale nie dajmy się ponieść nerwom. To, co jest na świecie złe to wojna, bieda, głód, przemoc, szczególnie wobec dzieci. Zła jest kradzież, nienawiść i chamstwo. Tym powinniśmy się martwić, jak powiedziała jedna z moich stałych czytelniczek, Czarna.

Niech sobie ta/ten Conchita będzie jaka/i chce. Póki człowiek nikogo nie krzywdzi, jest w porządku. Ma swój czas, potem przyjdą inni. ABBA też w 1974 wygrała i zszokowała świat. Dziś nikt się im nie dziwi.

Moje stanowisko podziela wiele, wiele osób, ale najbardziej podobały mi się słowa Czarnej:

Życzę wszystkim miłości, wiary i więcej wzajemnego szacunku.
Jest wiele innych poważniejszych i dużo gorszych rzeczy na świecie jak wojny, ciężkie choroby, krzywdzone dzieci… wiec skupmy tu ewentualnie naszą energię.

Zapomnijmy o tym brodatym zamieszaniu i cieszmy się naszą codziennością, słońcem, deszczem, życiem.

                                                                         Ściskam Was wszystkich mocno.

Nie macie pojęcia, jak wiele dla mnie znaczycie!

Wszyscy!

Z wyrazami miłości,

Monika

Kobieta z brodą i rzecz o tolerancji

Wczoraj odbył się finał Eurowizji.

Patrzyłam, bo lubię ten konkurs i byłam ciekawa losów polskich uczestników. Nie ukrywam też, że chciałam zobaczyć występ Sanny Nielsen. Wygrała Conchita Wurst z Austrii, co wywołało ogromną falę przeróżnych reakcji.

wurst

Dziś obserwuję wielkie oburzenie na polskojęzycznych stronach, blogach i przede wszystkim na Facebooku. Podczas, gdy na stronach szwedzkich tylko spokojne refleksje i czasami łagodne ubolewanie, że Sanna zajęła tylko trzecie miejsce, ale i zadowolenie, że zaszła tak wysoko.

Ta burza i tak dużo negatywnych polskich komentarzy (nierzadko wulgarnych) pod adresem Conchity, jak i samej Eurowizji a na koniec jeszcze pod adresem innych komentujących, zmusiła mnie do napisania tego wpisu na moim blogu. Raz kozie śmierć, ale muszę napisać, co myślę.

Nie twierdzę, że melodia, która wygrała była najlepsza. Spodziewałam się też, że Polska osiągnie więcej. Miałam kilku swoich faworytów. Do końca pozostanie też dla mnie tajemnicą, kto i jak zlicza głosy. Sama głosowałam na Polskę i jestem święcie przekonana, że tysiące Polaków za granicą też. Ale ostatecznie wygrała Conchita i jej sukces wywołał burzę.

Największe słowne tornado było w Europie wschodniej. Bo nie oszukujmy się, na wschodzie ciągle mamy jeszcze problemy z tolerancją. Ciągle jeszcze płciowa odmienność, transwestytyzm i homoseksualizm wywołują odruch, że to jest złe, niedobre, obrzydliwe i nie do zaakceptowania.

110811_gaymarriagesbegincaliforniacbea0_rjdq7l

Mieszkam w Szwecji prawie pięć lat. Sztokholm to wielka arena przeróżności. Tutaj jest wszystko: homoseksualiści, mężczyźni zrobieni na kobiety, ludzie z całego świata o wszystkich możliwych odcieniach skóry, ubrani na wszystkie możliwe sposoby, odmieńcy i dziwolągi. Do widoku tego wachlarza społecznego zdążyłam się przyzwyczaić. Nic już nie zrobi na mnie wrażenia. Nikt u nikogo nie jest w stanie wzbudzić sensacji. Otoczenie traktuje innych jak normalnych ludzi. I jeśli już zareaguje na odmienność to przyjemnie i akceptująco.

Prawie codziennie, poruszając się po Sztokholmie zauważam zakochane pary homoseksualne, które nie ukrywają swoich uczuć. Widuję transwestytów i nie oglądam się za nimi. Zobaczyłam jednak w telewizji Conchitę, której udało się wywołać u mnie mały szok, ale przyzwyczaiłam się do niej jeszcze zanim się skończył konkurs.

Zanim ją oceniłam, postanowiłam o niej poczytać. Conchita Wurst to sceniczny wizerunek Thomasa Neuwirth. Jest i kobietą, i mężczyzną. Kobietą z brodą. Jej broda jest nieprzypadkowa. Sama powiedziała, cytuję:

„Broda jest deklaracją, że można wiele osiągnąć bez względu na to, kim jesteś czy jak wyglądasz. Jeżeli ktoś ma ochotę być kobietą z brodą, to nie ma w tym nic złego, bo przecież nie ranię tym nikogo.” Conchita mówi jeszcze, że: „Jako nastolatek zmagałam się z dyskryminacją, dlatego stworzyłam „kobietę z brodą” jako symbol tolerancji i akceptacji.” 

Bo czy nie o to chodzi? Nieważne jak wyglądasz, masz takie same prawa co ludzie „normalni”, (celowo użyłam cudzysłowu, bo unikam oceniania, że ktoś jest normalny). Masz prawo do sukcesu i bycia szczęśliwym. Domyślam się, że żal, że Polska nie wygrała, mógł wywołać wściekłość i rozczarowanie, ale w komentarzach czarno na białym zobaczyłam brak tolerancji. Hejt lał się wartkim strumieniem. Kiedy zrozumiemy, że każdy jest „jakiś” i przez to wszyscy jesteśmy równi? Na całe szczęście sporo było słów ciepłych i serdecznych gratulacji.

Stosunkowo niedawno w USA dla czarnoskórych były oddzielne toalety czy wejścia do autobusów. W Południowej Afryce czarnoskórzy nie mieli żadnych praw. Dziś jest to nie do pomyślenia. Za kilkanaście lat również dyskryminacja odmienności seksualnej będzie nie do pomyślenia.  Jestem przekonana, że  nawet takich dyskusji już nie będzie.

conchita-wurst-euro

Tegoroczna edycja Eurowizji przejdzie do historii. Była tak kontrowersyjna, że jej echo jeszcze długo będzie się odbijać w naszych głowach.Wsadziła kij w mrowisko, była iskrą zapalną  do dyskusji, która mam nadzieję coś zmieni w naszych poglądach.

Na koniec jeszcze parę słów Conchity.

„Walczę o społeczeństwo, z którego wykluczone zostaną nienawiść i dyskryminacja. Szczerze mówiąc, chciałabym, by każdy z uczestników Eurowizji to zadeklarował. Przecież bierzemy udział w otwartym na różne światopoglądy przedsięwzięciu, więc sami też powinniśmy mieć otwarte umysły.”

Polecam Wam przeczytać  Artykul w TVN 24 o Conchicie i o Eurowizji.

Cytaty pochodzą z tego artykułu.