Blog

Życie sielskie anielskie

Jestem zdecydowanie dziewczyną wielkomiejską. Bardzo lubię duże miasta a najbardziej stolice. Czuję się w nich jak ryba w wodzie, ale po dłuższym czasie zaczynam czuć zmęczenie wielkomiejskim pulsem i tęsknię do natury, ciszy i spokoju.

IMG_0544

IMG_1941

Czuję się szczęściarą, że mogę od czasu do czasu wyjechać za miasto i odpocząć od zgiełku, pędu i betonowej codzienności. Że mogę zamienić krzyk dzieci i huk pociągów na śpiew ptaków i szum wody.

IMG_2060

Czuję się szczęściarą, że daleko, za Sztokholmem, wśród pól, łąk, lasów i jezior stoi domek, w którym spędzamy dłuższe weekendy, krótsze urlopy. Dom ten należy do firmy, w której pracuje mój mąż i który można wynająć na kilka dni. Marzymy o własnym takim domku, by móc częściej przyjeżdżać, bo odpoczynek za miastem jest dla nas niezwykle cenny.

IMG_1914

Nie tylko dla nas. Szwedzi też uwielbiają odpoczywać z dala od miasta, większość ma takie domki, do których tęsknią całą długą zimę i do których jeżdżą tak często, jak tylko mogą. Dom  może być bez wszelkich wygód, typu bieżąca ciepła woda, czy toaleta, ale koniecznie blisko natury.

IMG_0558

Szwedzi kochają swoją piękną przyrodę i naturę (kto by nie kochał?) oraz spokój, jaki mają w dzikiej głuszy. Kochają życie sielskie anielskie. Mówią, że jadą på landet (za miasto), a życie sielskie anielskie to dla nich nic innego jak lantliv. Ja osobiście jestem czarem lantliv zachwycona.

IMG_0285

Styl lantliv może się komuś wydać kiczem, bo jest mu bliski, ale jednak to typowy dla krajów skandynawskich styl, który jest słodki, pastelowy, trochę romantyczny, trochę antyczny;

IMG_0109

wiejski, prosty i ciepły.

IMG_0447

IMG_0450

Słowo lantliv towarzyszy mi tutaj w Szwecji nieodłącznie, więc będę Was nim od czasu do czasu męczyć.

….

Jesteśmy tu, za miastem, cztery dni. Słońce jest dla nas łaskawe. Opala, rozpieszcza i produkuje hormony szczęścia. Ptaki śpiewają jak szalone. Późne śniadania, kawa na tarasie, książka na kocu, spacery nad jezioro, czasem wypad do pobliskiego Mariefred na zakupy, albo do Taxinge Slott na pyszne ciacho. Wieczorem blog, przy lampce czerwonego wina…

IMG_1924

Jest pięknie, nic nie muszę, pogoda dopisuje. Idylla! Aż czuję wyrzuty sumienia, że jest mi tak dobrze.

Chłonę jednak po cichutku piękno tych dni i ładuję wyczerpane baterie.

6 czerwca – Narodowe Święto Szwecji

Dziś, 6 czerwca Szwecja obchodzi swoje święto narodowe (Nationaldagen).

IMG_1847

6 czerwca 1523 roku Gustaw I Waza wstąpił na tron, więc data jest nieprzypadkowa. 6 czerwca to dzień wolny od pracy, a na świeżym powietrzu, w parkach, w Skansen; w mieście, za miastem, organizowane są koncerty, pikniki – mieszkańcy Szwecji świętują ten dzień.

My szczęśliwie jesteśmy daleko za miastem, gdzie wynajmujemy letni domek.  Pogoda jak na zamówienie, czyste niebo, gorące słońce, nastroje wyśmienite, może nawet trochę podniosłe. Szczęśliwie też okazało się, że w niedalekim Mariefred będą obchody na rynku.

IMG_1837

Pojechaliśmy więc. Kupiliśmy mini książeczkę ze słowami piosenek, które miały być zaśpiewane. Był chór, znani Szwedom wykonawcy, między innymi Magnus Bäcklund, Frida Wingren.

IMG_1860

Usłyszałam nawet ukochane Du måste finnas, w wykonaniu Anette Belander.

IMG_1857

Ta pieśń jest o imigrantce, która źle i obco czuje się jeszcze na nowej ziemi. Trafia do mnie tak mocno, że zawsze, zawsze wyciska ze mnie łzy.

IMG_1838

IMG_1871

Koncert był wyśmienity, piosenki tak letnie, melodyjne i wpadające w ucho, że rozkołysały na krzesłach nieśmiałą publiczność. (Trudno Szwedom wstać i tańczyć, ale śpiewać kochają!).

IMG_1880

Ja zatańczyłam, a co!

IMG_1894

Przy hymnie narodowym, Du gamla, du fria wzruszyłam się trochę, bo jakże inaczej. Wzruszyłam się, bo słowa hymnu są piękne , no i poczułam, że zaczynam kochać mój drugi kraj, Szwecję.

Przeprowadzka

ja

Ten blog jest kontynuacją blogu Polka w Sztokholmie.

http://www.polkawsztokholmie.imigrantka.com/#home

Przeprowadziłam się na wordpress, bo czułam, że potrzebuję więcej miejsca i że potrzebuję dialogu z Wami, moi drodzy czytelnicy.

Mój wirtualny dziennik będzie teraz nosił tytuł Polka w Szwecji, ponieważ piszę nie tylko o życiu w Sztokholmie, ale i o życiu w Szwecji.

Fanpage Polki w Sztokholmie na Facebooku również zmieni nazwę na Polka w Szwecji ale to będę wciąż ta sama ja, Monika, imigrantka, Polka całym sercem, zapuszczająca korzenie w nową ziemię.