Tag: Szwecja
Dzień polarny – midnattssol
Dotarliśmy wczoraj (24.06 ) do końcowej stacji Inlandsbanan, do Gällivare w Laponii.
Późnym wieczorem, w nocy właściwie pojechaliśmy autobusem na górę Dundret, żeby podziwiać słońce na niebie w środku nocy (midnattssol, midnight sun). Tak jak w ciągu dnia niebo było czyste a na nim piękne słońce…
Tak po północy, na górze nie mieliśmy już szczęścia – niebo zaszło ołowianymi chmurami.
Posiedzieliśmy pół godziny w schronisku, rozgrzewając się kawa, bo było naprawdę zimno, (w ogóle to lato jest wyjątkowo zimne). A tam na gorze, jeszcze leży śnieg.
Pomimo, że nie widziałam słońca w całej jego okazałości, bo schowało się za ciężką chmurą, jest to jednak duże przeżycie i niesamowite wrażenie. Może jutro, a właściwie dzisiaj (ja już się gubię, kiedy jest noc a kiedy dzień, cały czas jest widno) będzie „nocą” bezchmurne niebo. Inaczej będę musiała wrócić tu za rok.
Arvidsjaur i Koło Podbiegunowe
W niedzielę, 22 czerwca dotarliśmy do ciekawego miasteczka Arvisdsjaur.
Pierwszym moim z nim skojarzeniem był serial Przystanek Alaska – na stacji przed wielkim drewnianym łosiem witał nas charyzmatyczny gitarzysta, który grał i śpiewał What a wonderful world, w nieco senniejszej wersji. Nie mniej senne było cale miasteczko; nie wiem, ile ludzi tu mieszka ale wydawać by się mogło, że prawie nikt.
A podobno mieszka tu około 7 000 osób. Latem zagląda tu sporo turystów, na których czekają różne atrakcje, między innymi pole puttingowe, basen, korty tenisowe, pola kempingowe a zimą skutery śnieżne i psie zaprzęgi.
Spodziewaliśmy się deszczu i chłodu a miasto przywitało nas słońcem, które wyciagnęło nas zaraz na spacer. Spacerowaliśmy tymi pustymi uliczkami długo, do bardzo późnej godziny.
Na tym uroczym molo chcieliśmy złapać zachód słońca ale słońce nie chciało zajść… Następnego dnia (poniedziałek) mieliśmy jeszcze prawie cały dzień do przyjazdu pociągu (inlandsbanan), że postanowiliśmy zbadać, co w mieście jest ciekawego do zobaczenia. Z pozoru niepozorne miasto kryje w sobie ciekawe miejsca. Największą jego atrakcja jest lapońskie miasteczko (Lappstaden), tradycyjna wioska Samów z XVIII w.
Taką drewniana chatę w kształcie szałasu Samowie nazywają KÅTA.
Wioska ta była opustoszała, domki zamknięte na kłódki, ale od czasu do czasu miejsce to ożywa, bo Samowie organizują tutaj swoje festiwale.
Zwykłe domy mieszkalne czy schroniska też miały nieco inny wygląd, trochę bardziej ozdobne ganki i okiennice, ale ogólnie architektura jest typowo szwedzka. Spotkana i zapytana o drogę kobieta okazuje się mila i rozmowna. Korzystając z tego, wypytaliśmy ją także o życie w tym mieście i o pogodę. Mówiła, że zima trwa tutaj od października do połowy maja i potrafi być do -30 stopni, a latem bywa około 15 -20 stopni. I że ona woli zimę, bo wtedy wie, jak się ubrać. Zima zawsze śnieg i mróz. A tak, latem, czasem grzeje, czasem wieje… Kłopot!

Udało nam się wejść na górę widokową, skąd rozciągał się widok na cały Arvidsjaur.
Spalone marszem kalorie uzupełniliśmy typowym daniem regionalnym PALT. Są podobne do knedli, z boczkiem w środku. Do tego wzięliśmy dziczyznę w sosie. Wyglądało to mizernie, jak więzienna kolacja ale było przepyszne!
Posileni mieliśmy silę pójść jeszcze dalej, by odwiedzić katolicki kościół,
… i na koniec małe muzeum – Starą Posiadłość Księdza (Gamla Prästgården). Muzeum opowiadające o historii Arvidsjaur połączone jest z kawiarnią i butkiem z pamiątkami.
W ciągu dnia więcej było ludzi na ulicach. Uśmiechnięci tubylcy wyglądali na zadowolonych z życia.
Miasto obejrzane i zwiedzone w każdym kącie musieliśmy opuścić o czwartej po południu, bo już czekał na nas pociąg.
Jechaliśmy około 3 godzin, pogoda za oknem pociągu piękna, a ja na północną, dziką przyrodę nie mogłam się napatrzeć. Użyłam też swoich dawno nie używanych kobiecych sztuczek i wprosiłam się do kabiny maszynisty, by móc polować z kamerą na zwierzynę. Jadąc w kabinie i widząc drogę jak na dłoni przed sobą czułam się zahipnotyzowana. I polowanie się udało! Kliknij na zdjęcie poniżej i zobacz filmik!
A pod sam koniec podroży przekroczyliśmy Koło Podbiegunowe. Dostaliśmy certyfikaty na pamiątke.
Już jest niby noc, w pół do drugiej a wciąż jest widno za oknem. Tutaj, teraz, słońce w ogóle nie zachodzi.
Kolej śródlądowa – Inlandsbanan
Inlandsbanan to kolej wiodąca przez środkową część kraju od Kristinehamn do Gällivare w Laponii.
Pomysł wybudowania kolei zrodził się w roku 1894 ale minęło prawie 40 lat, zanim budowa została ukończona w 1937 roku. Inicjatorem tej budowy był Axel Rappe. Obecnie jest to kolej w głównym przeznaczeniu turystyczna latem, ale służy również jako towarowa przez cały rok.
Cała trasa ma prawie 1 300 km. Można dowolnie zaplanować sobie wycieczkę i regulować podróż, wysiadać na wybranych stacjach i zostać w wybranych miastach. Można kupić bilet na poszczególne odcinki lub bilet/karta, która jest ważna dwa tygodnie, bez ograniczeń na całej trasie. Karta na 2 tygodnie kosztuje 1 795 koron (około 900 zł). Dzieci, (jedno lub dwoje) w towarzystwie dorosłych jada za darmo, trzecie i więcej, za połowę ceny. Młodzież od 16 do 25 lat ma 25% zniżki. Nie ma zniżki dla studentów spoza Szwecji. Emeryci, powyżej 65 lat, 10% zniżki. Uwaga! Bilety InterRail oraz Eurail upoważniają do bezpłatnego poruszania się na całej trasie. Informacje o biletach i szczegółach wycieczki znajdziecie na stronie oficjalnej Inlandsbanan. (Po szwedzku, angielsku i niemiecku).
Przejażdżka tą koleją to wyśmienita okazja do zapoznania się z pięknymi zakątkami Szwecji. Trasa wiedzie przez środek kraju, a więc miejscami widzimy niedostępne i dzikie obszary.
Po drodze są przystanki, żeby rozprostować kości i żeby móc bliżej przyjrzeć się przyrodzie i ciekawym miejscom. Czasem zatrzymuje się w lesie, tak jak tu, na stacji Björnidet, żeby po przejściu ok. 300 metrów podróżni mogli zobaczyć niedźwiedzią gawrę.
Czasem zatrzymuje się przy urokliwych starych stacjach kolejowych, np, takich jak ta malutka, najmniejsza stacja w Skandynawii:
Albo przy większych miasteczkach, lub wioskach, gdzie zwykle zatrzymujemy się na lunch albo kawę.
Obowiązkowym wręcz punktem jest tez muzeum inlandsbana, w Sorsele.
Przystanki są atrakcją programu, jednak główną częścią wycieczki i właściwie cały jej urok tkwi po prostu w samej podróży przez kraj i podziwianie krajobrazu i pięknej, z każdym kilometrem zmieniającej się przyrody. Uważnym trafiają się widoki łosi, których im dalej na północ, tym więcej. Czasami maszynista próbuje zatrzymać pociąg, żeby ich nie staranować, bo sobie chodzą po torach. Niestety ginie dużo łosi i reniferów na tej trasie. Dzisiaj udało mi się zobaczyć dwa łosie 🙂 Niestety wtedy, zamiast aparatu miałam w ręku kanapkę.
Pogoda nam sprzyja jak na razie, ale czujemy, ze jest coraz zimniej. Jesteśmy teraz w Arvidsjaur (miasteczko wygląda jak żywcem wyjęte z serialu Przystanek Alaska), ale jutro ruszamy w dalszą podróż do ostatniej stacji przez Jokkmokk, do Gällivare, gdzie zostaniemy trochę, by potem tą samą drogą wracać z powrotem do Mora.
Midsommar w Dalarna cz. 1 Sjurberg
Midsommar to bardzo ważne, jeśli nie najważniejsze święto w życiu Szwecji.
Pytałam wielu Szwedów, słyszałam w rozmowach innych: Midsommar jest dla nich bardziej ukochanym świętem niż Boże Narodzenie czy jakiekolwiek inne wielkie święto. Próbowałam zrozumieć, co sprawia, że Midsommar jest tak umiłowany i stawiany tak wysoko na piedestale. Czy to tęsknota za latem? Czekanie na zielone ciepłe dni przez 10 ponurych, zimnych miesięcy? Czy to czar białych nocy? Budzące się z zimowego snu miłosne popędy?
Na to pytanie nie znajdę odpowiedzi. Mogę tylko dać ponieść się magii Midsommaru.
Do tej pory obchodziłam Midsommar zawsze w jednym miejscu, w Herresta, niedaleko Mariefred, ale nadszedł w końcu czas, by poczuć „prawdziwy” Midsommar. Bo jeśli świętować to najpiękniejsze święto to tylko w Dalarna. Dalarna uważana jest w Szwecji za główny ośrodek obchodzenia Midsommaru. Za centrum, za serce Midsommaru. Dlatego zdecydowaliśmy się przyjechać tu, do Dalarna na trzy dni. Tutaj, w kilku miejscowościach, w setkach miejsc skupionych wokół jeziora Siljan świętowanie trwa tu cały tydzień, od niedzieli do niedzieli. Główne trzy miasta, w których odbywają się największe imprezy to Mora, Rättvik i Leksand.
Jesteśmy teraz w Rättvik, uroczej miejscowości, i już mamy za sobą pierwszy Midsommar, kilka km na polnoc od Rättvik, w Sjurberg. Kameralny i jak zawsze i wszędzie – wzrusząjacy.
Słowa nie oddadzą ani uroku Rättvik, ani dowcipu miejsca, w którym mieszkamy stary norweski wagon, ani uroku jeziora Siljan (cudownego, osnutego legendami, magicznego, naprawdę pięknego), ani też samego podniesienia umajonego słupa i zabawy wokół niego w takt regionalnej muzyki.
Oto fotografie, które pieczołowicie wybrałam, choć chciałabym wstawić wszystkie, jakie zrobiłam!
Już noc, już oczy się kleją, czas na sen, jutro świętowania ciąg dalszy!
Do zobaczenia jutro!
Styl wiejski, sielski czyli lantlig
Lantlig to określenie stylu. I nie tylko.
Lantliv (lant – wieś, liv – życie) to życie za miastem, na wsi (på landet), życie spokojne, sielskie, anielskie. Styl lantlig (wiejski) to rzeczy stare, ale nie dosłownie antyki, raczej rzeczy (domy, meble, przedmioty) nadgryzione zębem czasu ale i mające nienowoczesny wygląd i charakter. Styl lantlig to styl idylliczny, arkadyjski, romantyczny. Taki cukierek dla oka, balsam dla duszy. W moim odczuciu jest taki… skandynawski ale właściwie styl taki pojawia się wszędzie na świecie, znany pod nazwą Shabby chic, choć to nie jest dokładnie to samo, co skandynawski styl wiejski.
Rzeczy w tym stylu to rzeczy inspirowane naturą, zwykle proste, surowe a w swej prostocie i surowości piękne. To rzeczy wykonane z drewna, szkła, kamienia, lnu, żelaza, miedzi. Można powiedzieć, że lantliv to także styl vintage, rustykalny, romantyczny.
W Mariefred jest kilka butików, których odwiedzenie jest dla mnie wręcz (sic!) obowiązkowe. Nawet gdy wyjdę z tych butików z pustymi rękami, wejść do nich i pobyć w nich po prostu muszę. Jeden z nich to Pastell Hörnan (otwarty w 1982 roku), w których kupić można pościel, ręczniki, zasłony, ceramikę, ozdoby. Pościel i ręczniki są projektowane przez własną firmę marki Classic Textile a każda rzecz jest sprowadzona do sklepu po starannym i przemyślanym wyborze, a ponadto sklep ten podąża krok w krok za zmieniająca się modą. Dlatego też całość butiku ma harmonijny charakter.
Drugi mój ulubiony butik to Jerners Rum. Tutaj jest nieco więcej przedmiotów do ozdobienia wnętrza domu, szczególnie kuchni. Są tutaj także kwiaty, zabawki i naturalne kosmetyki. Ogromny wybór świec, świeczników, lampek przyprawia o zawrót głowy. A wyposażenie butiku jest dla mnie bardzo inspirujące.
Szwedzki design, którego styl wiejski jest dużą częścią, jest znany na całym świecie. Inspirowany naturą, prosty i jasny może naprawdę podbić serce. Moje podbił bardzo szybko. W Polsce urządzałam się kolorowo, funkcjonalnie a właściwie… w kilku stylach na raz, czyli prościej mówiąc, bez stylu. Mój mąż miał urządzone mieszkanie w podobny sposób, ale w rok doprowadziłam do tego, że cały nasz dom diametralnie się zmienił. Od koloru ścian, poprzez meble aż po drobiazgi. Chociaż wciąż nie jest do końca tak urządzony, jak bym chciała, ponieważ styl lantlig, który tak sobie upodobałam, najlepiej czuje się w domku za miastem. Może kiedyś? …
Ostatnie dwa zdjęcia pochodzą z Flex Inredning. Pozostałe z własnego archiwum.
Mariefred
Mariefred jest moim (poza Sztokholmem oczywiście) ukochanym miastem. (MAPA)
Przyjeżdżamy tu stosunkowo często, ponieważ wynajmujemy niedaleko domek letni. Bywamy tu w każdą porę roku, obeszliśmy miasto dookoła, zajrzeliśmy w prawie każdy kąt.
Zdążyłam poznać trochę Mariefred i zakochać się w nim na zabój.

To liczące zaledwie 5 000 mieszkańców senne miasteczko ma bardzo osobliwy urok i niesamowity klimat. Położone jest nad wodami jeziora Mellar (Mälaren), kryje w sobie takie perełki jak starą stacyjką, ze starą, przecudną ciuchcią, która wciąż funkcjonuje w ramach atrakcji turystycznej. Ciekawostka: nazwa miasteczka wywodzi się od katolickiego klasztoru Pax Mariae.
Stoi w Mariefred imponujący zamek Gripsholm a obok zamku leży wysepka miłości, (im chcę poświęcić osobny wpis).
Główna ulica w Mariefred, przy której bardziej tętni życie…
Tętni, bo mieści się przy niej wiele butików, kwiaciarni, targ z owocami i warzywami, prosto z nieznających chemii pól i ogrodów; są restauracje i przytulne kawiarenki.
Te butiki przyprawiają mnie o szybsze bicie serca, bo pełne są rzeczy w stylu lantliv, który uwielbiam. O sklepach i tych drobiazgach też napiszę osobno, bo inaczej sie nie da!
Ulica ta jest dosyć długa i ciągnie się aż do samego jeziora, nad którym rozciąga się wzdłuż wody drewniany pomost.
Pomost ten okala część miasta i wiedzie do niewielkiego portu.
Po drugiej stronie pomostu podziwiamy domy, domki i domeczki.
Na małym wzniesieniu stoi śliczny biały kościółek,
Po jednej stronie podziwiamy owe domy i ogrody, po drugiej wodę, port i zamek Gripsholm. Na przeciwko portu jest absolutnie cudowny ogród – Callanderska Gården. Odkryłam go w tym roku i jestem nim zachwycona!
To posiadłość z siedemnastego wieku, oddana dziś do zwiedzania. (Do podziwiania mogłabym powiedzieć).
Za tym ogrodem wchodzimy znów w głąb miasteczka małą cichą i bajecznie pastelową uliczką. Te małe uliczki sa tak idylliczne, tak sielskie w tych swoich pastelach, że wydają się być jak wyjęte z obrazu. Poza tym, mam czasem wrażenie, że życie tam toczy się jakby w innym czasie, wolniej. A te zielone drzwi kryją w sobie kolejną perełkę, która odkryłam dzisiaj. Kiedy weszłam do środka, zaparło mi dech w piersiach.
To dawny warsztat szewski, dzisiaj mieści się tam czarująca kawiarenka.
Mariefred jest uroczym miastem. Kocham tu przyjeżdżać i kocham tu być. To niesamowite, że wciąż coś nowego odkrywam, to miasto nie przestaje mnie zaskakiwać. Znajduję tu i spokój, i rozrywkę (rok temu bawilam się na Nationaldagen). Mariefred ląduje moje estetyczne akumulatory, cieszy oczy sielskimi widokami i daje mi to, czego bardzo mi brakuje w wielkim mieście. Był tutaj też duży dom – Grafikens Hus, do którego chodziłam na wystawy obrazów, ale niestety, jakiś czas temu dom ten spłonął doszczętnie. Kawałek za Mariefred jest Taxinge Slott, słodki przybytek – kawiarnia, która serwuje najlepsze torty i ciasta w całej Szwecji. Wedle mojego podniebienia! Och, byłabym zapomniała, niedaleko jest też Jeleni Gaj, pisałam o nim rok temu. O Mariefred mogłabym mówić jeszcze długo. Nie sposób ująć wszystkiego w jednym wpisie. Trudno też wybrać tylko kilka zdjęć, chciałoby się pokazać dokładnie całe miasteczko, pokazać i opisać każdy kąt. Myślę, że będę do tematu Mariefred nie jeden raz wracała…
Skansen – miniatura dawnej Szwecji
Skansen to pierwsze na świecie muzeum na świeżym powietrzu. (MAPA)
Zarówno pomysł takiego „otwartego muzeum – parku”, jak i nazwa wymyślony został przez Szwedów. Skansen w Sztokholmie, na wyspie Djurgården założył w roku 1891 Artur Hazelius, którego myślą było ukazać życie w dawnej Szwecji – w domach i ogrodach, i na północy i na południu, i w miastach i na wsi, na długo przed rozkwitem industrializmu. A także pokazać kulturę ludową różnych jej regionów. Słowem – Skansen jest miniaturą dawnej Szwecji.
W Skansenie (na pow. 300 000 m2) znajduje się ok. 150 różnych budynków, a najstarszy z nich to Vastveitloftet, (fotografia poniżej) pochodzi z XIV wieku. Budynki te rozebrano na ich pierwotnych miejscach i złożono na nowo właśnie w Skansenie. Można tu zobaczyć i gospodarstwa wiejskie, i dwór, i szałasy Samów.
Tutaj cofniesz się w czasie, zobaczysz między innymi dawną XIX-wieczną aptekę, pocztę, piekarnię, sklepik spożywczy, drukarnię, warsztat mechaniczny, hutę szkła, szkołę oraz kościółek; spotkasz ludzi z tamtej epoki.
Pracownicy Skansenu w strojach z epoki demonstrują czynności wykonywane dawniej na co dzień w domach i miejscach pracy zarówno na wsi, jak i w mieście (np. przędzenie, pranie, prace w ogrodzie) przy użyciu starych technik i narzędzi.
Nie trzeba chyba dodawać, jak wielką atrakcją Skansen jest dla najmłodszych.
W Skansenie jest także małe ZOO, gdzie można zobaczyć typowe zwierzęta żyjące na wolności w Skandynawii – niedźwiedzie, łosie, lisy, wilki, foki, jelenie, jak również zwierzęta gospodarskie – konie, świnie, kury. Pełno jest też wiewiórek, bardzo towarzyskich. A nad głowami fruwają krzykliwe mewy. (Uwaga! Mewy kradną w locie ludziom kanapki).
Dodatkową atrakcją Skansenu jest kolejka górska (bergbanan). Latem można też popatrzeć na występy tańca ludowego, posłuchać koncertów w Allsång, można tutaj także świętować i uczestniczyć w różnych tradycjach, między innymi Valborg, Święto Narodowe (Nationaldagen), Midsommar, Lucia, a także Nowy Rok. Nie brakuje tu restauracji oraz butików z pamiątkami.
Moja rada: Proponuję wziąć ze sobą coś do jedzenia i picia, bo na zwiedzenie całego Skansenu potrzeba kilku godzin a dania i napoje są tam drogie.
Bilety:
Wejście główne do Skansenu dorośli 160 kr, dzieci 6-15 lat 60 koron, emeryci 140 kr, dla studentów nie ma zniżek. Do Bergbanan, Hazeliusporten, Muzeum Biologicznego i Akvarium kupuje się ekstra bilety. Cennik i godziny otwarcia. Ze Stockholm Card za darmo.
Jak dojechać:
Tramwajem 7 z Sergels Torg, przystanek Djurgården/Skansen. Autobusem 44 z Karlaplan. Stateczkiem ze Slussen (za darmo z SL karta period/pewien okres i Stockholm Card)
Zdjęcia zrobiłam w 2009 r.
Wspomnienie Nationaldagen
6 czerwca jest w Szwecji świętem narodowym (Nationaldagen) na pamiątkę dnia, kiedy Gustaw Wasa został wybrany na króla w 1523 roku a Szwecja tym samym stała się krajem niepodległym. Dzień ten nazywany był dawniej Dniem Wazy lub Dniem Pamięci Narodowej, od roku 1916 nazywany był Dniem Flagi, by w roku 1983 otrzymać status Święta Narodowego.
6 czerwca jest od 2005 roku dniem wolnym od pracy (czerwonym w kalendarzu) i w całej Szwecji jest obchodzony uroczyście. Główne obchody Święta Narodowego tradycyjnie od roku 1963, mają miejsce w stolicy, w Skansen z udziałem Pary Królewskiej. Ale jak Szwecja długa i szeroka, w miastach dużych i małych organizowane są wtedy różne uroczystości.
Każdy mieszkający w tym kraju obchodzi to święto na swój własny sposób, ale ogólnie rzecz biorąc, Szwedzi są (w porównaniu np. do Norwegów czy Irlandczyków) bardziej spokojni w okazywaniu uczuć patriotycznych. Owszem, miasto ozdobione jest flagami ale nie robi się wielkich pochodów. Szwedzi preferują raczej spotkania w gronie znajomych lub rodziny, w kawiarniach, restauracjach, na placach lub zwyczajnie u siebie we własnym ogrodzie.
Dla nas dzień ten był bardzo udany.
Z domu wyszliśmy dość wcześnie, żeby zwiedzić zamek. Ja spodziewałam się tłumów na ulicach przed zamkiem, jak to zwykle bywa przy okazji królewskich ślubów, ale tłumy były bardziej w zamku niż na zewnątrz.
Mogliśmy zobaczyć park Logården (zdjęcie poniżej), który w pozostałe dni w roku jest zamknięty dla zwiedzających.
Potem pojechaliśmy do Kungsträdgården, popatrzeć i poświętować trochę z innymi. Na wielkim ekranie można było zobaczyć transmisję obchodów święta nadawanej dla całej Szwecji. Przy długich stołach biesiadowali ludzie.
Trochę posiedzieliśmy, trochę się pokręciliśmy i potem pojechaliśmy odwiedzić naszego kotka.
Rośnie i pięknieje!
A na koniec, gwóźdź programu – odwiedziny u przyjaciół, daleko za miastem.
Było wspaniale! Była arcypyszna grillowana obiadokolacja, żarty, dyskusje, zwierzenia, różowe wino rozgrzewało krew. Było nam sielsko – anielsko!
Panowie prowadzili męskie rozmowy szykując nam kolację, ja cieszyłam się towarzystwem Kasi i jej synka. Jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się zaleźć ludzi, z którymi możemy spędzać większe i mniejsze święta, w towarzystwie których czujemy się jak u rodziny.
A na koniec dnia posiedzieliśmy nad wodą…
To był naprawdę dobry dzień.
Stockholm Card – jak zwiedzać i poruszać się po Sztokholmie
Informacje zawarte w tym wpisie są również do wydruku. (DRUKUJ)
Stockholm Card – jest to karta, która umożliwia bezpłatne:
– zwiedzanie najważniejszych zabytków, muzeów i innych ciekawych obiektów w Sztokholmie i okolicach
– poruszanie się (wielokrotne i bez ograniczeń) we wszystkich strefach/zon ABC w obrębie całego województwa Sztokholmskiego każdym środkiem masowej komunikacji tak samo jak na wybrany okres kartą SL
– korzystanie z dodatkowych atrakcji (np podróż statkiem po wodach Sztokholmu)
– oraz zniżkę ceny na inne ciekawe atrakcje Sztokholmu
Moja rada: Jeżeli przyjechałeś na krótki pobyt to opłaca ci się kupić The Stockholm Card od razu, bo już na niej możesz jechać z lotniska do centrum Sztokholmu. Z Arlandy wyłącznie poprzez Märsta (autobus 583 i pendeltåg). Stockholm Card nie obejmuje bezpośredniej podróży pociągiem (pendeltåg) ani podróży pośpiesznym Arlanda Express.
Obecnie jest również lansowana inna podobna karta, ale jeszcze nie nabrałam do niej całkowitego przekonania. Polecam więc na razie The Stockholm Card.
Ceny Karty w koronach 1 złoty = ok 2 korony 1 korona = ok 0,5 złoty
Ilość dni 1 2 3 5
Dorosły 525 675 825 1095
Dzieci 6-17 235 275 315 350
Dzieci do 6 lat (maks troje) korzystają z wszelkich atrakcji oraz przejazdów bezpłatnie w towarzystwie dorosłej osoby z ważną kartą. Niestety nie ma zniżki dla studentów czy emerytów/rencistów.
Karta wydaje się być droga, ale doświadczenia mówią, że jak jej nie kupisz to zapłacisz w końcu więcej i nie będziesz miał tego bezstresowego komfortu, jaki daje ta karta.
Kupując kartę poproś /weź bezpłatnie mapę Sztokholmu oraz małą broszurkę/informację o tym jak i gdzie można wykorzystać Stockholm Card. Na górze tej broszurki masz flagę (język) i rok wydania. Nie zawsze mają te rzeczy wiec weź w innym biurze.
The Stockholm Card kupić możesz tam gdzie wylądujesz w pobliżu Sztokholmu, w Turistinfo, są też dostępne w wielu hotelach, (ale nie w budkach sprzedaży biletów na koleje i do metra).
Lotnisko Arlanda – w Information Vistitor Center terminalu 2, 4 i 5 (Term 5 – idź ok. 100 m na prawo od wyjścia do hali lotniska) – otwarte całą dobę.
Lotnisko Skavsta – Można tam kupić, ale równie dobrze kupisz po dojechaniu do Cityterminalen w Sztokholmie.
Karta nie obejmuje przejazdów z lotniska Skavsta. Trzeba wykupić bilet za 139 kr/normalny na autobus do Sth w Flygbussarna. (Nie sprzedają w autobusie) Można kupić ten bilet (bezimienny ważny 3 mies.) przez Internet otrzymać potwierdzenie na email i wydrukować sobie przed podróżą.
Lotnisko Bromma – nie ma na lotnisku. Najbliższy punkt sprzedaży to Mornington Hotel Bromma ok. 1,8 km od lotniska lub w Centrum Sth.
Przystań promowa Nynäshamn – przejdź ok. 500 m od stacji kolejki i tam obok (ok 100 m) po lewej stronie nad wodą znajdziesz Turistbyrå ul. Fiskargränd otwarte od 9.00 do 18.00. Na tą kartę pojedziesz juz do Sztokholmu bezpłatnie.
Dworzec kolejowy Centralen – w głównej hali dworca w Turistbyrå (codz. od 8.00 do 18.00) lub w Turistbyrå na przeciwko dworca ul. Vasagatan lub na dolnym poziomie dworca w SL center (pon-pt 7.00-18.30 sob 10.00-17.00 niedz. zamknięte).
Cityterminalen dworzec autobusowy (autobusy z/na lotniska) na przeciwko dworca kolejowego. The Stockholm Card kupisz tam na stoisku Flygbussarna.
Zakup tej karty jest bardzo opłacalny, bo:
Przemieszczasz się bez ograniczeń w obrębie całego województwa Sztokholmu (obejmuje Nynäshamn i Arlanda ale nie Skavsta) wszystkimi środkami lokomocji: kolejką, metrem, autobusami i tramwajem.
Czas zaczyna się liczyć od momentu rozpoczęcia pierwszego przejazdu, a nie dniami kalendarzowymi.
Jeżeli masz 3 dniową kartę i rozpoczynasz pierwszą podróż o godz. 17.00 we wtorek to będziesz mógł z niej korzystać do 17.00 w piątek.
A poza tym, masz bezpłatne wejście do ponad 80 różnych muzeów (w tym najważniejszych),
godzinną trasę statkiem turystycznym oraz inne atrakcje, za które inaczej musiałbyś płacić całkiem dużo.
Bezpłatne poruszanie się po Sztokholmie przy pomocy Stockholm Card odbywa się na takich samych zasadach jak przy pomocy karty SL (Czytaj o karcie SL).
POWODZENIA!
Karta SL – jak poruszać się po Sztokholmie
Informacje zawarte w tym wpisie są również do wydruku. (DRUKUJ)
Bilet papierowy wykupiony w kasie – jest bardzo drogi i niepopularny. Bilet SMS w telefonie (opis na dole) tylko dla posiadaczy szwedzkiego numeru telefonu.
Powszechnie używa się kartę SL odpowiednio naładowaną elektronicznie. Trzeba zacząć od kupienia nienaładowanej karty SL za 20 kr (bezzwrotnie).
Karty mają różne kolory, ale najczęściej spotykana jest niebieska (każda jest tak samo ważna).
Kartę można kupić oraz naładować elektronicznie (wielokrotnie i nawet po długiej przerwie) u sprzedawcy biletów przy wejściu do kolejki lub metra lub w SL center (np. na dworcu głównym w dolnej hali codziennie 6.30-23.15) lub w specjalnych automatach (nie sprzedają samej karty) umieszczonych w wielu miejscach (np. każdej stacji metra lub kolejki).
Saldo konta na karcie i pozostały czas ważności możesz odczytać zawsze bezpłatnie w tych automatach przykładając kartą do niebieskiego pola pod ekranem. Automaty przyjmują tylko karty a nie gotówkę i nie oszukują ale ty możesz niechcący popełnić błąd wiec lepiej naładować ją u kasjera w budce biletowej tłumacząc (można po angielsku) jak byś chciał ją „naładować”. Możesz zapłacić kartą płatniczą lub koronami. Moja rada: W przypadku kłopotów językowych – poproś o pomoc i przygotuj sobie karteczkę z wyraźnie napisanym tekstem po szwedzku lub angielsku co chcesz kupić i podaj ją w kasie.
Można ją naładować:
1.) na pewien okres,
2.) na kasę podróżną (reskassa),
3.) pojedynczy bilet.
1.) na pewien okres (jeździsz, ile chcesz i jak daleko chcesz we wszystkich trzech strefach/Zon bez ograniczeń). Ile kosztuje?
Doba 1 3 7 30
Normalny 115 230 300 790
Ulgowy* 70 140 180 490
Nie można kupić na inną ilość dni/dób. Nie jest imienna, więc z karty może korzystać jedna lub więcej osób. (nie jednocześnie) Studenci nie mają ulgi.
*Ulgowy przysługuje dzieciom/młodzieży do ukończenia 20 roku życia oraz emerytom po ukończeniu 65 lat. Te granice wiekowe dotyczą również obywateli innych krajów.
*Dzieci, które nie ukończyły 7 lat mogą jechać za darmo w towarzystwie osoby starszej z ważnym biletem.
Zakup tej karty jest bardzo opłacalny dla tych, którzy dużo jeżdżą, bo przemieszczasz się bez ograniczeń w obrębie całego województwa (län) Sztokholmu (wszystkie strefy i obejmuje Nynäshamn i Arlanda ale nie Skavsta) wszystkimi środkami lokomocji: kolejką, metrem, autobusami i tramwajem.
Czas zaczyna się liczyć od momentu rozpoczęcia pierwszego przejazdu, a nie dniami kalendarzowymi. Jeżeli masz 3 dobową kartę i rozpoczynasz pierwszą podróż (dotykając bilet do kasownika) o godz 17.00 we wtorek to będziesz mógł z niej korzystać do 17.00 w piątek,
2.) Ładujesz kartę i masz kasę podróżną (bez ograniczeń w czasie)
Ładowanie w koronach SEK (min. 100 i max 1000 koron. Max saldo na karcie 1500kr)
Np: Ładujesz za 250 kr i każda podróż odciąga ci z kasy podróżnej pewną sumę. Ładując musisz od razu określic dwie rzeczy:
- czy to ma być kasa ulgowa czy normalna
- jaka będzie twoja standardowa podróż (w ilu strefach/zon-ach)
Zalecam wybór w jednej strefie/zon-ie a jeżeli podróż będzie dłuższa to wtedy zgłosić to w kasie i otrzymać tam dodatkowy bilet w kasie, który ściągnie ci dodatkową różnicę z karty. Uwaga: Jeżeli ładując kartę określisz, że będziesz miał jako standard podróż w dwóch zon-ach to mimo, że pojedziesz w jednej strefie odciągnie ci za dwie strefy. Chyba, że zgłosisz w kasie, że bedzie to podróż w jednej strefie i wtedy pobierze mniejszą opłatę.
Cena biletu z kasy podróżnej:
Zon 1 2 3
Normalny 25 37,5 50
Ulgowy* 15 22,5 30
Bilet ważny jest w jednej lub dwóch Zon/strefach 75 min a w trzech 120 min,
Czas liczy się od startu podróży (dotknięcia karty do czytnika przy wejściu).
Przykład 1: Załadowałeś na karcie 250 kr. Rozpoczynasz podróż (bilet normalny w jednej strefie/Zon-ie) przyciskając kartę do czytnika w autobusie (przy kierowcy). W tym momencie masz 75 min na ukończenie podróży. System SL ściąga z karty 25 kr i zostaje ci 225 kr.
Jedziesz jeden lub kilka przystanków i przesiadasz się na kolejkę lub metro. Tam dotykasz kartą do czytnika
i system otwiera wejście do metra/kolejki i nie ściąga ci nic z karty, bo nie minęło jeszcze 75 min. Jeżeli minęło to pobierze za następny standardowy bilet.
Możesz wrócić w to samo miejsce skąd zacząłeś podróż i nie będzie cię to kosztowało więcej, jeżeli wejdziesz do ostatniego środka lokomocji przed upływem tych 75 minut. Możesz jeszcze dalej jechać do celu, mimo że 75 minut już minęło. Masz do tego prawo ale w wypadku kontroli powiedz im o tym. Dla nich nie masz już ważnego biletu ale gdy sprawdzą w systemie to będzie wszystko OK i bez dodatkowej opłaty.
Przykład 2: Jedziesz z lotniska Arlanda do Stockholm Central (jazda w w trzech strefach Zon C, B i A) masz 19 lat (ulgowy). Po kupieniu i załadowaniu karty kasa podróżna (reskassa) 100 kr (można tam kupić w Information Vistitor Center) i wybraniu standardowej trasy w jednej strefie (tak chcesz się poruszać później w Sztokholmie w jednej strefie/zon) idziesz w lewo z hali przylotów do autobusu 583. Mówisz kierowcy, że jedziesz do Centrum Sth i on ci programuje taki bilet na karcie a system ściąga ci z karty 30 kr. System „wie, że masz ważny bilet w trzech strefach na 120 min”. Kiedy zmieniasz autobus na kolejkę w Märsta do Sth to kasownik przy wejściu cie wpuszcza i system nie ściąga z twojej karty więcej. Cała podróż kosztowała cię 30 kr i na karcie masz saldo 70 kr. Podróż z Arlanda do Sztokholmu lub Uppsali będzie opisana dokładniej w „Jak dostać się do centrum Sztokholmu z lotniska, promu i ceny”.
Przykład 3: Jedziesz kolejką (pendeltåg) z promu z Nynäshamn do Stockholm Central (jazda w trzech strefach Zon C, B i A bilet normalny). Załadowałeś kartę na kasę podróżną (reskassa) 200 kr. W automacie przytykając kartę do niebieskiego pola, wykupujesz bilet na trzy strefy i system ściąga ci z karty 50kr. Twoje saldo na karcie będzie 150kr. Dojedziesz spokojnie do centrum Sztokholmu bo kolejka jedzie ok godziny a ty masz na twoją podróż 120 min i możesz poruszać się dalej dokąd tylko chcesz i z przesiadkami w czasie do 120 min.
Całe województwo Sztokholmu jest podzielone na strefy/Zon-y A B C
3.) Pojedynczy bilet na jedną trasę (mogą być przesiadki i różnymi środkami lokomocji) można załadować na kartę.
Cena biletu pojedynczego
Zon 1 2 3
Normalny 36 54 72
Ulgowy* 20 30 40
Bilet ważny jest w jednej lub dwóch zon/strefach 75 min a w trzech 120 min,
Czas liczy się od startu podróży (dotknięcia karty do czytnika przy wejściu).
Jeżeli zrobisz coś źle to prawie przy każdym wejściu jest osoba w budce/kasie gdzie otrzymasz pomoc: Oni odczytają z karty, kiedy była przytknięta do czytnika i czy faktycznie masz prawo wejścia bez dodatkowej opłaty.
Raz przyłożona karta do czytnika nie otwiera ponownie w ciągu minuty, żeby zapobiec możliwości „pożyczenia” karty innej osobie, która chciałaby wejść na ten sam bilet.
Pamiętaj o kilku sprawach:
- Kartę przykładasz do czytnika po prawej stronie – drzwi otwierają się na tyle długo, że zdążysz spokojnie przejść.
- Nie dotykaj karty do czytnika po lewej stronie, bo otworzą się drzwi obok na lewo i możesz nie zdążyć wejść.
- Przy wejściu do kolejki lub metra (nie dotyczy to autobusu, bo tam nie ma żadnej bramki) najlepiej stać na wysokości czytnika i nie dalej niż przyklejona stopa na podłodze. Nie stój za blisko drzwi, bo może połknąć opłatę a nie otworzyć. Dotykając ponownie bilet do czytnika, wyświetli się czerwony X i bramka będzie zamknięta. Karta ponownie będzie działać po minucie i nie ściągnie dodatkowej opłaty. W razie problemów idź wtedy do kasy, gdzie ci pomogą i wpuszczą.
- Jeżeli popełniłeś jakiś błąd to da się wszystko naprawić i otrzymasz zwrot kiedy ty (lub ktoś za ciebie) wyjaśni sprawę, nawet po czasie (najlepiej w SL center).
Moja rada: popatrz trochę jak robią to inni zanim sam udasz się w pierwszą podróż.
Za niewykorzystane niektóre bilety – można niekiedy otrzymać częściowy zwrot pieniędzy na kartę lub gotówką w zależności jak kupiliście bilet/kasę podróżną po pobraniu opłaty administracyjnej 50 kr.
SMS – bilet. Trzeba najpierw uruchomić konto związane z twoim szwedzkim numerem telefonicznym.
Później wysyłasz SMS z poniższym kodem i system wysyła ci bilet w postaci SMS-a, który okazujesz przy wejściu. Czas podróży liczy się od otrzymania biletu w SMS-ie.
- Helt pris = H eller h (Normalny)
- Reducerat pris = R eller r (Ulgowy)
- Resa i zon A = A eller a (podróż w strefie A)
- Resa i zon B = B eller b (podróż w strefie B)
- Resa i zon C = C eller c (podróż w strefie C)
POWODZENIA!






















































































































































Najnowsze komentarze