Kategoria: Polka w Szwecji

Paczka

Wracam spokojnie do domu, po udanej kawie z przyjaciółką i dostaję smsa od męża, że w domu czeka na mnie niespodzianka.
Niespodzianek dawno nie miałam, więc się zdenerwowałam nieco i powrotna droga do domu bardzo mi się dłużyła. Wchodzę zaniepokojona i już widzę z daleka w kuchni na stole… paczkę.
Poznając po piśmie, że to tata jest jej nadawcą, wydaję okrzyk radości. Paczka od rodziców! Ale ciężka!
IMG_8427
Otwieramy paczkę z radością, kot się oczywiście przyłącza, bo w środku same smakołyki.
IMG_8437
IMG_8440
IMG_8441
Mam kochanych rodziców! Przysłali nam to, co najbardziej uwielbiamy i za czym najbardziej tęsknimy! Moje cukierki michałki, Adasia śliwki w czekoladzie, polskie nieocenione szynki, kabanosy, smalec ze skwarkami, wysokie obcasy extra, wedlowskie czekolady, zrobiony na drutach matczynymi rękami dla mnie sweterek…
Mamo i Tato, nie macie pojęcia, jak wielką nam sprawiliście przyjemność!
IMG_8444
IMG_8447
IMG_8448
IMG_8449
IMG_8461
Wzruszyłam się, naprawdę! To nieeleganckie tak się chwalić, ale musiałam o tym napisać, bo to jest jeden z tych pięknych momentów, które towarzyszą emigrantom na całym świecie. Moment, kiedy już wiesz, że świąt nie spędzisz ze swoimi bliskimi i przychodzi do ciebie kilka kilogramów twojego kraju, za którym się mimo wszystko tęskni, jest wart uwiecznienia!
IMG_8450
Szczęśliwi ci, którzy mają w te piękne, wiosenne i optymistyczne święta swoje rodziny obok siebie. Szczęśliwi ci, którzy spędzą Wielkanoc tutaj, czy tam, obojętnie, ale z całą rodziną. Kiedy się spotkacie, doceńcie to i mówcie sobie, jak bardzo się kochacie i jak bardzo za sobą tęsknicie.

Wesołych Świąt, kochani!

 

Matka i jej pierś

Niedawno w dzienniku Metro pojawił się taki obrazek/historyjka.
IMG_8261
– „Przepraszam, czy mogłabyś przynieść coś do przykrycia, żebym nie musiał oglądać tego tam? Można stracić apetyt!”
– „Oczywiście, znajdę coś.”
– „Wyśmienicie.”

– „Gotowe! Czy już lepiej?” …. „Co? Nie słyszę, co mówisz….”
Dla mnie obrazek ten był zaskoczeniem, bo nie zauważyłam tutaj, w Szwecji, żeby publiczne karmienie piersią było dla kogokolwiek problemem. Widuję karmiące w publicznych miejscach matki, często widzę niemowlęcą buźkę wessaną w nagą pierś. W moich oczach jest to widok bardzo rozczulający, ale najwyraźniej nie wszystkim on odpowiada.
Nigdy nie miałam odwagi sfotografować takiej mamy, poza jednym wyjątkiem, na Gotlandii.
IMG_5142
Czy to nie jest piękny widok?
Ale rozumiem, jednym się podoba bardziej, drugim mniej. Od czasu do czasu w mediach można zauważyć, że ktoś porusza kwestię publicznego karmienia piersią, ale koniec końców, taki „oburzony” zostaje przez społeczeństwo „uciszony”. Tak ja to rozumiem.
Powiedzcie mi, karmiące mamy, czy spotkałyście się z nieprzyjemnymi reakcjami? Tutaj, w Szwecji?
A mamy w Polsce? Czy w Polsce wciąż jest taka żarliwa dyskusja na temat publicznego karmienia piersią? A jak jest w innych krajach i na innych kontynentach?
Zapraszam do dyskusji 🙂

Ludzie listy piszą

Dostaję od czytelników mnóstwo przeróżnych listów.
Zawsze staram się odpowiedzieć i w miarę możliwości pomóc, ale dzisiaj się załamałam. Może ktoś mógłby mnie wesprzeć i poradzić temu panu?…
Dzień Dobry. Nazywam się xxx i obecnie jestem w Norwegi. potrzebna mi jest pomoc w zalogowaniu na stronę „Tradera”. Wpisując datę potrzebny jest numer ubezpieczenia . Chciałbym zapytać Pania czy ja mam możliwośc zarejstrować się do tego portalu czy mogła by pani ewentualnie to sprawdzić ? Jestem zainteresowany ceramiką Gantofta , bardzo podobają mi się te płytki ceramiczne malowane ręcznie , mam już kilka kupiłem na starociach tu w Norwegi ale na tej stronie jest dużo aukcji płytek i chcialem sobie kilka jeszcze kupić. Może Pani zna inne strony gdzie można oglądnąc taką ceramikę i kupić oczywiście w rozsadnej cenie . Będę oczekiwał odpowiedzi od Pani , dziękuję i pozdrawiam .
Wszystkie rozsądne porady przekażę autorowi tego listu.
Dziękuję.

Pierwszy Dzień Wiosny

Dziś nagle, przed 11, dosłownie z minuty na minutę robiło się coraz ciemniej.
Pierwszy dzień astronomicznej wiosny, a tu zbiera się na burzę?
Szybkie odwiedziny u wujka Google, no tak, dzisiaj około godziny 11 ma być zaćmienie słońca! Chwyciłam aparat i pobiegłam do okna.
IMG_8373
IMG_8384
IMG_8389
IMG_8393
IMG_8396
Rarytas, raz na dwadzieścia cztery lata się zdarza! A już zaćmienie słońca w pierwszy dzień wiosny, to chyba raz na tysiąc…

Tyle wiosny w całym mieście!

Uwielbiam ten widok i ten pierwszy moment, zaraz po zimie, kiedy deptak nad wodą tuż przy Starym Mieście zaczyna powoli wypełniać się spragnionymi słońca i stęsknionymi za latem ludźmi.
IMG_8270
IMG_8268
IMG_8272
IMG_8273
Od kilku dni jest tak słonecznie, i choć dosyć jeszcze chłodno, to tak przyjemnie, że nagle jakby więcej ludzi jest w całym mieście. Bo słońce nie pozwala siedzieć w domu. I już wszyscy na zewnątrz kawę piją, jeszcze pod kocem, ale pod gołym bezchmurnym niebem. Ptaki w koronach drzew śpiewają jakby na nutę allegro, w ludzkich sercach jakby więcej optymizmu. Wiosenna machina ruszyła.
IMG_1717
IMG_8125
IMG_7999

Na trawnikach, skwerach, na rogach ulic ktoś wystawia twarz do słońca, to typowy widok na wiosnę. Tegoroczna zima była łaskawa, wiosna przyszła wcześniej, ale i tak się na to słońce sporo naczekaliśmy.
IMG_1718
I nie uwierzycie, ale widziałam już pierwszy piknik z grillem w tle…
IMG_1721
Przyroda budzi się do życia… Nietypowe tutaj, bo o cały miesiąc za wcześnie!
IMG_8221
IMG_7992
I życie towarzyskie też. Udało mi się wreszcie poznać nową, obiecującą blogerkę ze Sztokholmu, Gabrysię, z Direction: Sweden. Super dziewczyna!
IMG_8129
W domu też wiosennie, słońce wypełnia dom po brzegi, ale przez nie, niestety, mam tylko jedną  uporczywą myśl: trzeba umyć okna!
IMG_8169
IMG_8170
IMG_8184
IMG_8189
IMG_8146
Nie piszę już o prywatnych sprawach, ale zapewniam, że u mnie (u nas) wszystko naprawdę wspaniale. Kwitnę razem z wiosną!

Przesyłam wielkiego wiosennego całusa i słoneczne pozdrowienia,

Wasza Monika

Tack för senast!

Podoba mi się tutaj zwyczaj formalnego dziękowania za spotkanie, czyli zwrot Tack för senast! (czyt.: tak for sjenast), co oznacza: Dziękuję za ostatnio.
To podziękowanie za ostatnie spotkanie – za obiad, wspólną kawę, czy przyjęcie urodzinowe. Do dobrego tonu należy, a właściwie wypada podziękować osobie (osobom), która nas zaprosiła. Za minione ostatnie spotkanie dziękują też osoby, które zaprosiły, ale zazwyczaj pierwsza robi to osoba zaproszona, szczególnie po większym przyjęciu, czy obiedzie.

Można podziękować poprzez przesłanie kartki okolicznościowej, a gotowych, z tekstem tutaj nie brakuje. Można również zadzwonić i podziękować, co będzie bardziej osobiste, a nawet odebrane jako najprzyjemniejsze i najcieplejsze.
Można też krótko – smsem, szczególnie po wspólnej kawie na mieście. Nikt nie obrazi się, gdy podziękujemy pisząc mail, choć to już jest bardziej formalne, nieco chłodniejsze i ta forma używana jest rzadziej. Najważniejsze jednak jest, żeby podziękować i powiedzieć, że było miło (smacznie, wesoło, przyjemnie), pochwalić za miłe towarzystwo, piękną oprawę czy dobre zorganizowanie, oraz pamiętać, by podziękować najpóźniej następnego dnia.

Nie podziękowanie może zostać odebrane bardzo negatywnie, gospodarz może pomyśleć, że przyjęcie się nie podobało i ci goście nie chcą więcej podtrzymać kontaktu, ale więcej nie już przyjdą, bo raczej nie zostaną zaproszeni drugi raz. Łagodniej traktowani przez Szwedów są obcokrajowcy, bo ci z kolei nie znają tej tradycji formalnego dziękowania i nie mają takiego zwyczaju, ale ja myślę, że chcąc mieszkać w tym kraju warto wiedzieć, jak się w różnych okolicznościach zachować.

Dla przykładu kilka szwedzkich formułek podziękowań:

 Tack för en underbar vistelse hos er. Er underbart goda mat och det äkta varma bemötande vi fick. 

Tusen tack för den fantastiska middagen ni serverade oss i den vackra gården!

Hjärtligt tack för senast, det var en fantastisk fest!

Tack för det trevliga nyåsfirandet i glada vänners lag, för den otroligt goda maten, den goda drycken, och det goda sällskapet.
.
Tusen tack för en trevlig lördagsutflykt med god mat och trevligt sällskap!
.

Semla, Tłusty Wtorek i moc słońca

W Polsce na Ostatki jest Tłusty Czwartek, a królem tego dnia jest pączek, w Szwecji zaś jest Tłusty Wtorek, a królową jest semla.
Semla to deser ze słodkiej bułeczki pszennej wypełnionej masą migdałową i bitą śmietaną, posypany cukrem pudrem. Jada się je przez cały karnawał i nawet po karnawale, bo protestancka Szwecja nie pości, ale największy boom jest w Tłusty Wtorek, który w tym roku wypada 17 lutego. Dzień ten w kalendarzu widnieje jako Dzień Semli (Semmeldag) lub Tłusty Wtorek (Fettisdag).
IMG_0999
IMG_0938
Ja trzymam teraz żywieniowy reżim, zmniejszyłam ilość spożywanego cukru do minimum. Miałam taki plan, by nie jeść słodkiego w ogóle, ale co to za życie bez słodyczy, dlatego co dni parę pozwalam sobie na cukierka, albo słodką bułeczkę, ale na semlę apetyt rósł mi już od miesiąca, (bo semle biją „po oczach” już niemal od początku stycznia), dlatego kupiłam jedną (mój mąż jest bardziej wytrwały w diecie bezcukrowej niż ja) i pochłonęłam ją z wielkim smakiem i jękami, których nie powstydziłaby się Nigella Lawson.
IMG_0953
Z tych samych powodów w tym roku nie piekłam semli, ale raz mi się to zdarzyło i wyszły pyszne, a przepis i garść ciekawostek o tym wypieku zawarłam TUTAJ.
IMG_0940
Dziś dorzucę inną ciekawostkę, w tym roku hitem są semle zawijane jak kebab, nazywają je semmelwrap, wrapsemla lub semla-to-go.
IMG_0994
Semmelwrap można kupić (z tego, co widzę) tylko w cukierni Tössebageriet na eleganckiej ulicy Karlavägen. Kolejki tam długie, ale nikt się nie poddaje 😉 Ja byłam tam wczoraj, więc wyobrażam sobie, co się tam dzieje w Dzień Semli!

Semmelwrap wymyślił pracujący tam cukiernik, z myślą, żeby człowiek mógł w tych dzisiejszych, wiecznie zabieganych czasach pochłonąć semlę w drodze, w biegu, między pracą a dodatkowymi zajęciami, tylko czy to ma sens? Czy się ten smak poczuje pędząc i patrząc pod nogi, albo stojąc na stacji metra?
IMG_0998
Wydaje mi się, że wszędzie dookoła jest pełno pochłaniających jedzenie na stojąco, w biegu, w pociągu. Zauważyłam też, że Sztokholm coraz grubszy jest, coraz więcej widzę otyłych ludzi. Ale jak nie przytyć, jeśli na każdym kroku można kupić cynamonową bułkę, hamburgera, frytki, muffiny, a unoszący się w powietrzu obłędny zapach kawy tylko wyostrza apetyt? Społeczeństwo coraz bardziej syte, coraz pulchniejsze, po co dolewać oliwę do ognia i robić nawet z takiej ładnej semli fast food? Nie podoba mi się to.
16 feb
Widok semli na tle chodnika rzeczywiście odbiera mi apetyt. Chowam semlę z powrotem do torebki i niosę do domu. Będzie do popołudniowej kawy.
IMG_1005

***

Choć zima w pełni, to słońca jest coraz więcej i światło już inne jest. Ostrzejsze, jaśniejsze, jakby… pocieszające.
Mróz potrafi jeszcze czasem dokazać, ręce bez rękawiczek kostnieją, lodowaty wiatr przenika grube czapy. Przez jakiś czas było na plusie, ale teraz zrobiło się naprawdę okropnie zimno, (wiem, wiem, na północy mają gorzej).
IMG_0962
IMG_0960
Ale za to ostre słońce sprawia, że ludzie wysuwają się zza ciepłych kapturów, czapek i szali, i wystawiają do nieba stęsknione twarze. Uśmiechnięte twarze, bo radości i pociechy ze światła nie da się ukryć, słońce ma moc!
IMG_0967

IMG_0976

IMG_0978
IMG_0979
Przebrnęliśmy przez ciemny styczeń, luty już na półmetku, i choć wiem, że jeszcze przyjdą zawieje, zamiecie i śnieg po kostki, dni są jednak coraz dłuższe i jaśniejsze, codziennie o odrobinę, ale są!
IMG_0983
Tak niewiele potrzeba – parę promieni słońca. Człowiek czuje się coraz lepiej i nadziei nabiera, jak świeżego powietrza w płuca. Jeśli komuś zima daje tak popalić, że ani słońce, ani semla nie pomagają, polecam taki łatwy w obsłudze program, który doprowadza wszystko do porządku jednym kliknięciem. Kliknijcie na zdjęcie, a potem na klawisz i przekonajcie się sami:

OK knappenSłońca i słodyczy Wam życzę!

Monika

I już po wszystkim

Głosowanie zakończone, głosy podliczone, pierwsze dziesiątki ogłoszone.
Do finału się nie dostałam, zachowałam jednak 29 miejsce (na 300 blogów w kategorii Lifestyle). W rozliczeniu końcowym dostałam 84 głosy. Myślę, że to całkiem dobrze, choć byłam przekonana, że będzie dużo lepiej.
Wystartowałam, bo byłam święcie przekonana, że Polka w Szwecji jest czytana i lubiana, widzę to przecież w statystykach. Codziennie na ten blog wchodzi około tysiąca osób, (w dniu opublikowania postu zawsze więcej); dostaję masę maili, na które w dużej mierze odpowiadam, pomagam, radzę, wyjaśniam. Naiwność moja szeptała mi do ucha, że moi czytelnicy z chęcią na mnie zagłosują.
Okazało się jednak, że głos sam z siebie nie przyjdzie, że o głosy trzeba żebrać i prosić, (a ja tak nie lubię prosić!), że trzeba głośno krzyczeć, dwoić się i troić, przekonywać, że blog zasługuje na głos. Zdaję sobie sprawę, że gdyby można było głosować również ze Szwecji, miałabym tych głosów więcej,  nie mniej jednak dużą dozę głosów zawdzięczam zaangażowaniu moich rodziców, najbliższych koleżanek oraz wiernych czytelników.

Szczególne podziękowania składam moim rodzicom oraz Kasi Lindahl i Renacie Bulczak, za wołanie o głosy w moim imieniu, kiedy ja już nie miałam odwagi wołać i prosić, oraz za ich wielkie, gorące i serdeczne wsparcie podczas całego głosowania.

Nie wiem, jakie są kulisy konkursu, jak zdobywane są głosy, w Internecie huczy od komentarzy oburzonych blogerów. Ci rozczarowani mówią, że to wielkie matactwo, interesowność organizatorów, inni zaś, że dobry blog ma wielkie grono czytelników i sam sobą się wybroni. Z doświadczenia wiem, że prawda leży po środku.
Choć mam wrażenie, że to był konkurs na żebraka roku. Wygrywa ten, kto najgłośniej krzyczy, ma najwięcej pomysłów i najwięcej ludzi wokół siebie. Oczywiście jest sporo blogów, które mają przeogromną rzeszę wielbicieli i są tak lubiane, że nie muszą nic robić, a i tak nagroda sama wpada w ręce (i słusznie), ale sporo blogów równie ciekawych, zostało gdzieś na szarym końcu, bo za słabo prosiło, lub po prostu, są za młode i grono czytelników mają mniejsze.

Czytam różne artykuły na temat konkursu i jeśli macie czas i ochotę, podsuwam Wam do poczytania: Blog Roku vs Rzeczywistość, Nie płaczcie po Blogu RokuChoroba zwana Blog Roku, oraz dla przeciwwagi Teoria spiskowa wokół konkursu. Ciekawe są nie tylko artykuły, ale i komentarze pod nimi.

Jakkolwiek było, czuję, że ten konkurs na coś mi się przydał. Utarł nosa mojej pewności siebie, a także pokazał cały wachlarz interesujących blogów, (niektóre były daleko poza dziesiątką, serio!), które od dziś będę śledzić.

Jeszcze raz dziękuję Tym wszystkim, którzy oddali na mnie swój głos. Dziękuję wszystkim Tym, którzy w głębi duszy życzyli mi wygranej. Dziękuję mężowi, że przez cały tydzień dzielnie znosił moje dywagacje na temat konkursu.

Dziękuję moim współzawodnikom, a Tym, którzy dostali się do finału, życzę powodzenia!

Wielkie głosowanie – Blog Roku 2014

Od dziecka lubiłam tworzyć.

Miałam swoje bruliony, w których namiętnie wpisywałam złote myśli, krótkie opowiadania, opisy zdarzeń dnia codziennego, a wszystko to opatrywałam wycinanymi z kolorowych magazynów zdjęciami. Dwa lata temu mój blog stał się takim brulionem wieku dorosłego, z tą różnicą, że poza mną zaglądają do niego i czerpią (mam nadzieję!) korzyści jeszcze inni.
W roku 2014 dałam z siebie w moim blogu wszystko. Starałam się prowadząc Polkę traktować serio i ambitnie zarówno blog, jak i Was, jego czytelników. Zdecydowałam się przystąpić do walki o Blog Roku i w podświadomości tli się marzenie o dostaniu się do wielkiej dziesiątki, która pójdzie pod ocenę Jury.

Dlatego dziś chcę Was poprosić o oddanie głosu na mój blog.

Jeśli lubicie ten blog i chcielibyście na niego zagłosować, to możecie to zrobić, wysyłając SMS-a o treści C11577 (bez spacji) pod numer 7122.
Koszt jednego SMS-a to 1, 23 zł, a cały dochód z SMS-ów przekazany zostanie na rzecz Fundacji pomagającej dzieciom doświadczającym przemocy Dzieci Niczyje. Można oddać głos na więcej niż jeden blog.
http://blogroku.pl/2014/bi2,un,10,grafika.png

Dziękuję, że jesteście ze mną!

PS. Głosowanie trwa do 10 lutego, do godziny 12.00

Astrid Lindgren – Dalagatan 46

Dziś mija trzynasta rocznica śmierci Astrid Lindgren.
Temat Astrid pojawia się na tym blogu od czasu do czasu. Opowiadam o niej nie tylko z tej przyczyny, że jestem jej ogromną wielbicielką, ale również dlatego, że pisząc o Szwecji nie sposób nie wspomnieć o tej wspaniałej kobiecie. Obejrzałam niedawno trzyodcinkowy dokument Kristiny Lindström „Astrid”, który odsłonił jej wiele tajemnic, pokazał, jakie było jej prawdziwe życie.
Ale nie o biografii Astrid chciałabym dziś pisać.
Dziś chcę pokazać Wam miejsce, gdzie spędziła ostatnie 60 lat swojego życia – jej dom, mieszkanie na Dalagatan 46 w Sztokholmie oraz pobliski park.
IMG_0854
Na ulicy Dalagatan 46 mieszkała Astrid wraz ze swoim mężem Sture, córką Karin i synem Larsem. Z mężem i dziećmi mieszkała stosunkowo krótko, bo 10 lat po wprowadzeniu się mąż Sture zmarł, a dzieci kolejno wyfrunęły do swoich gniazd.
IMG_0829
Astrid do końca życia, do roku 2002 mieszkała już sama. Sama, ale nie samotna.
IMG_0827
Tutaj prowadziła zwyczajne życie żony i matki, ale dom ten był także miejscem jej pracy, tutaj pisała książki i scenariusze, dbała o wydania obcojęzyczne swoich powieści, odpowiadała na listy czytelników, udzielała wywiadów, przyjmowała przyjaciół oraz całą rodzinę na cotygodniowym sobotnim obiedzie.
MG_0836
Mieszkanie Astrid na Dalagatan ma pięć pokoi i mieści się na pierwszym piętrze. Dom Astrid będzie wkrótce możliwy do odwiedzenia, ale póki co, można zobaczyć wnętrze domu wirtualnie. Kliknij na link i potem na plan mieszkania w lewym dolnym rogu, a wtedy zobaczysz kolejno wszystkie pokoje. Przewodnik jest również po angielsku (znaczki u góry).
Te trzy okna nad markizą są z pokoju dziennego i pokoju do pracy.
IMG_0837
Na wprost przed tymi oknami rośnie lipa (lipa po szwedzku to lind). Holenderska tłumaczka powieści Lindgren, Rita Verdshuur, opowiadała we wspomnianym filmie, że kiedy w listopadzie 2001 przyjechała do Sztokholmu odwiedzić Astrid, jej córka, Karin nie pozwoliła na spotkanie, ponieważ pisarka była już bardzo słaba. Rita wyszła przed dom i zobaczyła, że wszystkie drzewa przy tej ulicy były niemal nagie, a to jedyne drzewo naprzeciw okna Astrid, było wciąż zielone.
IMG_0840
Z okien na Dalagatan rozciąga się widok na park Wazy (Vasaparken). Podczas pracy, Astrid pozwalała oczom odpocząć spoglądając na ten park.
IMG_0834
Bardzo dużo czasu też z nim spędziła – najpierw z dziećmi, którym towarzyszyła w zabawie.
IMG_0844
Astrid uwielbiała się bawić, miała w sobie dużo z dziecka. Mówiła, że będzie się bawić dopóty, dopóki ciało jej na to pozwoli. W jej powieściach dzieci też nieustanie się bawią, czyż nie? Czym byłoby dzieciństwo bez zabawy?

W tym parku złamała też nogę w kostce i wtedy, uziemiona gipsem, miała czas napisać scenariusz do filmu Pippi Långstrump. Gdy jej dzieci wyrosły z zabaw, Astrid spędzała tutaj czas na spacerach z przyjaciółkami, albo siadała sam na sam, z książką na ławeczce. Przez ponad 60 lat, Vasaparken był bardzo ważnym miejscem w jej życiu.

IMG_0850
Zimą środek parku zamienia się w lodowisko, do dziś chętnie odwiedzane przez Sztokholmian. W chwili, kiedy robiłam to zdjęcie, lodowisko było szlifowane, a niecierpliwi łyżwiarze czekali na brzegu. To lodowisko pojawia się w jednej z bajek Astrid, Peter i Petra. Tytułowe rodzeństwo mieszkało w „ukrytym kącie Vasaparken”. Wieczorem, kiedy wszyscy znikali w swych domach, Peter i Petra zakładali swoje łyżwy i czynili na lodzie urzekająco piękne pląsy.
IMG_0841
Od samego początku, kiedy park został założony, w latach 1800, postanowiono, że będzie to, w odróżnieniu od innych parków, miejsce rekreacji i zabawy – z boiskiem (zimą zamienianym w lodowisko), z piaskownicami i huśtawkami.
IMG_0852
Okolica parku i domu Astrid, (właściwie cała ta dzielnica Vasastan) jest piękna, dzięki swojej zabytkowej architekturze, skwerom i parkom. Tutaj widoczny za budynkiem kościół Gustawa Wazy (Gustav Vasa Kyrka).
IMG_0858
Niektóre szyldy i wystawy zachowane są w dawnym stylu, co dodaje tym ulicom uroku, zaś sama świadomość, przynajmniej dla mnie, że tymi ulicami i skwerami przechadzała się Astrid Lindgren, przyprawia o dreszcz wzruszenia.
IMG_0860

Do tej pory z serii Śladami Astrid Lindgren na moim blogu ukazały się:

Biblioteka na Sveavägen

Junibacken

Vimmerby i Näs

Świat Astrid Lindgren

Nörröra / Saltkråkan

 Literatura:
M. Strömstedt, Astrid Lindgren En levnadsteckning, Rabén & Sjögren, 2007     A. K. Johansson, Astrid Lindgren i Stockholm, Ordlaget, 2012