Natura Szwedów jest bardzo zazdrosna.
A owa zazdrość wyraża się najbardziej w pragnieniu, żeby wszyscy byli równi. Dążenie do równości jest mocno zakorzenione w szwedzkiej mentalności i wszelkie przejawy bycia „ponad” spotykają się z niechęcią i zazdrością właśnie. Dlatego Szwedom, ba, wszystkim Skandynawom właściwie, dobrze jest znane i skrycie hołubione Prawo Jante (Jantelagen).
Pojęcie Jantelagen stworzył pisarz duńskiego pochodzenia Aksel Sandemose w swojej książce „Uciekinier w labiryncie” (1933). W jego powieściowym duńskim miasteczku Jante obowiązuje zasada, która jest jak tablica dziesięciu przykazań mówiących mieszkańcom Jante co myśleć i jak postępować.
1. Nie sądź, że jesteś kimś.
2. Nie sądź, że nam dorównujesz.
3. Nie sądź, że jesteś mądrzejszy od nas.
4. Nie sądź, że jesteś lepszy od nas.
5. Nie sądź, że wiesz więcej, niż my.
6. Nie sądź, że jesteś czymś więcej, niż my.
7. Nie sądź, że coś potrafisz.
8. Nie masz prawa śmiać się z nas.
9. Nie sądź, że komukolwiek będzie na tobie zależało.
10. Nie sądź, że możesz nas czegoś nauczyć.
Ogólne i dobitne przesłanie tych praw mówi im: „Nikt nie jest kimś specjalnym. Nie próbuj wyróżniać się ani udawać, że jesteś pod jakimkolwiek względem lepszy od innych”. Przejawy wyższości są potępiane a skromność jest w cenie.
W moich oczach stosowanie się do tych praw (świadome lub nieświadome) odzwierciedla się w ich nieskończonej tolerancji. Gej jest takim samym człowiekiem, jak hetero, kobieta jest równa mężczyźnie, upośledzeni są traktowani normalnie, wszyscy jesteśmy równi. Mam też odczucie, że te przykazania są obroną własnej wartości, nikt nie ma prawa jej zaniżyć i tym samym przygnębić drugiego człowieka. Prawo Jante można rozumieć odwrotnie, co w sumie daje i tak ten sam efekt: „Powinieneś wierzyć , że jesteś tak samo dobry jak inni, tak samo mądry, i masz takie same prawa”. Innym przejawem stosowania się do tych niepisanych praw jest niechęć Szwedów do konfliktów i stoicki spokój, którego im bardzo zazdroszczę.
Wiele razy przerabiałam Jantelagen na różne sposoby i im dłużej tu mieszkam, tym wyraźniej widzę te przykazania w codziennym życiu. Nie pochwalam zazdrości ale nad wyraz cenię tolerancję a równouprawnienie bardzo mi pasuje.
Jednym z aktualnych i bardzo mocnych przykładów szwedzkiej tolerancji był wczorajszy wyśpiewany protest na stadionie olimpijskim w Sztokholmie potępiający rosyjską nietolerancję do hbtq (homosexuella, bisexuella, transsexuella i queer). Ten olbrzymi chór zaśpiewał pod przykazaniem:
Żyj i pozwól żyć innym.
26 thoughts on “Dziesięć przykazań czyli Jantelagen”
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi
Powiązane posty
Język szwedzki
Ciepło, gorąco, parzy!
W pogoni za łosiem
Legitymacje nauczycielskie
Śladami Astrid Lindgren – Norröra
Styl wiejski, sielski czyli lantlig
Fredagsmys
Globen jako Wielka Dynia
1 maja – Valborg
Moja historia cz. 1
Wakacji czas
Wakacyjna retrospekcja
Weekend za miastem, klęska urodzaju i pochwała radości z rzeczy zwykłych
Pożegnanie szkierowego sezonu na wyspie Rögrund
A w duszy wiosna gra
Co to jest szczęście?
Tam, gdzie mieszkają motyle
Dziś Szwecja jest słodka!
Siła słów i moc zmieniania świata
Arholma
Ostatni dzień kwietnia
Święto Zmarłych
:-*
Najmniejszy pomnik w Sztokholmie
Zegary naprzód!
Eurowizja 2016
Wielkie głosowanie – Blog Roku 2014
Kolej śródlądowa – Inlandsbanan
Studencki karnawał – Quarnevalen
Przepis na twarożek
Astrid Lindgren – Dalagatan 46
Time out
Fach dziennikarki
Karta SL – jak poruszać się po Sztokholmie
Migawki z podróży na południe
Fika w ogrodzie Rosendal
Teatr dla Polonii
I już po wszystkim
Gålö – oda do natury
Tradycje wielkanocne w Szwecji
Göteborg w trzech odsłonach cz. 2
Kocia pociecha
Kartka ze świątecznymi życzeniami
Göta Kanal – błękitna wstęga Szwecji
Midsommar
Artipelag
Wyklejanki Wisławy Szymborskiej
Życie sielskie anielskie
Hotel za kratami
Dni z nutą jazzu
Nowy rok niesie zmiany
Niepokoję się…
Sztuka odpoczywania
Podróż inlandsbanan – refleksje
Wiśnie w śniegu
Ostatni kawałek
Warszawskie reminiscencje
Haga Park
Moja historia cz. 2
Nagroda od czytelnika
Samozbiory – självplock
Jesień w Sztokholmie
Granit – butik przyjazny środowisku
Wywiad
C jak cierpienie
Kopalnie w Gällivare
Tajemniczy przynosiciel
Śladami Astrid Lindgren – Astrid Lindgrens Värld
Zakątki Södermalm
Lato w Szwecji
Ślub Madeleine
Mall of Scandinavia
Narodowe cechy Szwedów
Październik i różowa wstążeczka
Arvidsjaur i Koło Podbiegunowe
Różowe przebudzenie
Znajdź dziesięć różnic
Hejterki
Film Roku – Återträffen
Aquaria Vattenmuseum
Racza uczta – kräftskiva
Terminarze, rzecz kobieca
Drottningholm
Nietypowy znak drogowy
Adwent po szwedzku
Komplement
Sen
Plasterek
W biegu
Grudniowe smaki i aromaty
Nasza domowa nowomowa
Bezcenny wspólny czas
Blisko…
Wesołych Świąt!
Dzień Wszystkich Świętych
Semla, Tłusty Wtorek i moc słońca
Rzeczy w Szwecji, do których się nigdy nie przyzwyczaję
Przeprowadzka
Tack för senast!
Zimowy spacer i lekcja przyrody
„Przekręt” turystyczny
Moje Stare Miasto
Święto Wiśni i japońskie akcenty
Festyn jesienny w Ogrodzie Bergianska
Smrodliwy smakołyk Szwecji
Oda do jesieni
Eksperyment
Szwedzkie wychowanie dzieci
Wieża Kaknästornet
Wielkanoc kolorowa
Szwedzki język migowy i świat głuchych
27 sierpnia
Do drogich czytelników
Trasa Monteliusvägen
Lördagsmys i czas zimowy
Tramwajem w poprzek
Tradycja Julbord
Fjäderholmarna
Sztokholmskie scenerie
Lucia
Zabawa u Króla
Festiwal Wikingów
Archipelag sztokholmski – wyspa Utö
Julmarknad w Skansen
Pierwsze dni z kotem
Kraj w sam raz
Landsort na wyspie Öja
ABBA The Museum
Retro Second Hand
Zmiana czasu
Dziesięć powodów, dla których warto odwiedzić Olandię
Astrid Lindgren i pasja czytania
Studentka w skowronkach
E jak Empatia (a raczej jej brak)
Olandia, kraina wiatraków
Midsommar w Dalarna cz. 2 Leksand
Gniazdowicie
W jelenim gaju
Wakacje!
A jak asymilacja
Matka i jej pierś
Pierwsze zanurzenie
Dragonek
Jesienny Ulriksdal
Pratar du svenska?
Lato idealne
Polka w Szwecji za kółkiem
Archipelag sztokholmski – Sandhamn
Świąteczna wystawa
Chwile wytchnienia
Glögg – grzaniec rozgrzewaniec
Ludzie listy piszą
Puk, puk, to znowu ja!
Listopad optymistyczny
Wakacje!
Jak otrzymać szwedzkie obywatelstwo?
Gotlandia
Zamek Królewski – Kungliga Slottet
Piastowie
Drugie urodziny Polki
Bożonarodzeniowe jarmarki
Trzeci tydzień adwentu
Gdybym była Bogiem…
Festiwal polskich filmów
Wspomnienie Nationaldagen
Migawki z Polski
Midsommar w Dalarna cz. 1 Sjurberg
Życie w obrazkach
Rowerem przez Möja
Zatrzymać lato
Pożegnanie z choinką – Julgransplundring
Lśnij i żyj!
Na końcu Europy – Nordkapp
Wyspa Nåttarö
Na szwedzką mod(ł)ę
Sztokholmskie metro – najdłuższa galeria sztuki na świecie
Dalarna, serce Szwecji
Idzie nowe / Nytt på gång
…
Życie z kotem
Kebnekaise
Od serca
Dzień gofry!
Göteborg w trzech odsłonach cz. 1
List do czytelników
Czas smutku
Jesienne refleksje
Między ziemią a niebem
Lucia czyli święto światła
Szafranowe bułeczki
Pierwszy adwent – przygotowania do świąt, rozświetlanie ciemności i tresowanie kota
Galeria Baginski
Pierwsze dni zimy, ostatnie dni roku
Park Narodowy – wyspa Ängsö
Stockholm Card – jak zwiedzać i poruszać się po Sztokholmie
Surströmming
Midsommar w Dalarna cz. 3 Rättvik
Junibacken
Różowy koniec dnia
Moja historia cz. 3
O co nie pytać Szweda?
Piątek
B jak brak
Długo wyczekiwany poniedziałek
Bliskie spotkania
Moje tęsknoty za polską kulturą
Tyle wiosny w całym mieście!
Problem żebractwa w Szwecji
Pierwszy Dzień Wiosny
Listopad zaklęty w broszce
Oranżeria w Bergianska Trädgården
Moje szwedzko-polskie serce
Niespodzianki od życia
Jak na skrzydłach
Świąteczny Sztokholm
Moja cudowna grupa
Przedstawienie o Katarzynie Jagiellonce
Tradycyjne szwedzkie przysmaki
Ciepłe oazy zimowego Sztokholmu
Wielka budowa w Sztokholmie
Julbord
Lucia w dźwiękach i obrazach
Birka – pierwsze miasto w Szwecji
Nie lubię Halloween!
D jak dom
6 czerwca – Narodowe Święto Szwecji
Blog Off
Smaki jesieni
Pieskie życie
Magiczne białe noce
Lussekatter z pieca Kasi
Wielki dzień
Ratusz miejski – Stadshuset
Wiosenne pozdrowienie
Landsort
Symptomy zeszwedzenia
Szwedzi, miłość, flirt i Walentynki
Kartka z życzeniami
Śladami Astrid Lindgren – Vimmerby
Långholmen i początek wakacji
Just another Polish Day
Mariefred
Korzenne ciasteczka – pepparkakor
Kwestia zaufania
Dzień o zapachu cynamonu
Spacer nad kanałem
To już cztery lata…
Ogród Króla czyli Kungsträdgården
Dzień Świętej Łucji
Moja historia cz. 4
Jul czyli święta w Szwecji
Sztokholm jak z innej bajki
Skansen – miniatura dawnej Szwecji
Jesieni, to ty? Tak szybko?
Göteborg w trzech odsłonach cz. 3
Eva Mattsson i jej pasja
Koniki z Dalarna
Panduro Hobby
Paczka
Weganinem być
Nobel – nagrody i wielki bankiet
Obywatelka Szwecji
Słodko gorzki zawód
Muzeum Okrętu Waza – Vasamuseet
Mały łoś i szopka z Krakowa
Dziękujemy!
Migawki z Gotlandii
Dzień polarny – midnattssol
Najnowsze komentarze
- Daria - Znajdź dziesięć różnic
- Ycbo - Adwent po szwedzku
- Steven - Kopalnie w Gällivare
- Ania - Szwedzkie wychowanie dzieci
- Paweł - Znajdź dziesięć różnic
Archiwa
- wrzesień 2021
- marzec 2021
- grudzień 2020
- wrzesień 2020
- lipiec 2020
- maj 2020
- kwiecień 2020
- kwiecień 2017
- październik 2016
- wrzesień 2016
- sierpień 2016
- lipiec 2016
- maj 2016
- kwiecień 2016
- marzec 2016
- luty 2016
- styczeń 2016
- grudzień 2015
- listopad 2015
- październik 2015
- wrzesień 2015
- sierpień 2015
- lipiec 2015
- maj 2015
- kwiecień 2015
- marzec 2015
- luty 2015
- styczeń 2015
- grudzień 2014
- listopad 2014
- październik 2014
- wrzesień 2014
- sierpień 2014
- lipiec 2014
- czerwiec 2014
- maj 2014
- kwiecień 2014
- marzec 2014
- luty 2014
- styczeń 2014
- grudzień 2013
- listopad 2013
- październik 2013
- wrzesień 2013
- sierpień 2013
- lipiec 2013
- czerwiec 2013

Pierwszy raz zetknęłam się z Jantelagen na kursie językowym. Pamiętam jak dziś, czytałam, serce waliło mi jak szalone i myślałam, co ja tu robię??
Z jednej strony dobrze że jest równouprawnienie, wolność słowa itd ale strasznie drażni mnie ciągnięcie w dół żeby się nie wyróżniać (szczególnie w szkołach). Nie wiem jak w dużych miastach ale u nas nie ma lekcji dodatkowych dla dzieci bardziej zainteresowanych np. matematyką czy biologią. A szkoda.
Poruszyłaś ważny temat!! Ciekawa jestem jak widzą to inni?
Czyli, nie taki diabeł straszny jak go malują:-)
I rzeczywiście – coś za coś. Tak jak wszystko inne, Jantelagen ma swoje plusy i minusy. To fakt, że na „zrównywaniu” cierpią np. uzdolnione dzieciaki. Sama próbowałam kiedyś zorganizować mojej utalentowanej uczennicy dodatkowe lekcje plastyki ale nie dostałam żadnej odpowiedzi.
Zgadzam się z Tobą. Równouprawnienie jest bez wątpienia dobre. Ale taka szwedzka „urawniłowka”? Hmm… Mieszkam wśród Szwedów tylko rok, ale im niczego nie zazdroszczę. Spokój i opanowanie mam być może większe, może to po części wynika z pochodzenia, sposobu wychowania i również kraju, gdzie się wychowałam. Uważam, że aby dążyć do czegoś, być najlepszym w czymś, nie trzeba ani wywyższać się, ani poniżać innych.
A te „przykazania” wynikają niejako ze specyfiki historycznej tej dalszej, a szczególnie tej najnowszej (mam tu na myśli głównie przemiany w Szwecji w XX w).
Zainteresujcie się głębiej historią Szwecji… ale też dziejami najnowszymi. Przeczytajcie książkę „De rena och de andra” chociażby… Zainteresujcie się obecną sytuacją na rynku pracy… Myślę, że co nieco słyszeliście o „listach kryminalnych Cyganów”… A co tu dużo gadać. Pozdrawiam.
Deborah
Deborah,
podoba mi się Twój punkt widzenia. I paradoksem jest, że tzw. złoty środek też jest lubiany przez Szwedów (Lagom). A jednak Jantelagen tego wyważenia brakuje.
Dziękuję za propozycję książkową. Przeczytam na pewno!
No wlasnie, a ja widze coraz wiecej negatywnych stron tego calego prawa Jante. Mlodziez jest leniwa, twierdza ze nic nie musza, nikt im nie bedzie mowic co i jak robic, i maja gdzies powazanie i szacunek do innych.
Moze zamierzenie tego prawa bylo i dobre jesli myslec: „Powinieneś wierzyć , że jesteś tak samo dobry jak inni, tak samo mądry, i masz takie same prawa” , gorzej jak to sie odwraca i ma wyzdzwiek: „Nikt nie jest kimś specjalnym. Nie próbuj wyróżniać się ani udawać, że jesteś pod jakimkolwiek względem lepszy od innych”.
Brak motywacji, pochwaly czy kary… gdzie prowadzi? Czy nie mozna miec rownowagi w tym wszystkim. A zazdrosc bedzie istniala czy my tego chcemy czy nie…
Chetnie poczekam na artykul o stopniach w szkole, bo takowych tutaj nie ma. Osobiscie uwazam ze szkolnictwo jest na slabym poziomie, no bo jak nie ma lepszych czy gorszych, to kazdy przechodzi z klasy do klasy. Byc moze to jakis uboczny efekt prawa Jante?
(A powtorki z roku ma sie za nieuczesczanie do szkoly).
Oby Sztokholm byl madrzejszy :))))
pozdrawiam
czy gorszych, to kazdy przechodzi z klasy do klasy. Byc moze to jakis uboczny efekt prawa Jante?
Jantalagen na szwedzkim to był dla mnie jakiś koszmar- byłam przekonana, że tam są jakieś niuanse językowe, których nie rozumiem, bo to przecież nie może być, żeby byo takie prawo! Z Polski wyniosłam, że trzeba być lepszym od innych, że „Maciek dostał czwórkę, a ty tylko trójkę?” i ogólnie „każdy ponad każdym”. Jantalagen jest dla Polaków lekcją pokory. Ich cierpliwości chyba nigdy nie opanuję, bo czasem graniczy ona z tępotą (wg mnie, ale tu znów się wywyższam) 😉
Ja tę lekcję pokory początkowo wzięłam za lekcję poezji abstrakcyjnej.
Rzeczywiscie prawo to zostalo kiedys sformulowane, ale dzisiaj sie od niego odchodzi. Mlodzi sie buntuja, bo nie chca byc mierni, chca czegos wiecej. Jantelagen mozna rowniez odnisc do Polski, gdzie dzieciom podcina sie skrzydla – nie rob tego bo nie potrafisz, a po co ci to? starszyzna wie lepiej aty gowniarzu sie nie wymadrzaj bo i tak nie wiesz lepiej, jak przezyjesz nasze lata to dopiero …..wszelkie ciecia budzetowe robia ze nie ma zajec pozalekcyjnych zarowno w Polsce jak i tu. ogolnie mozna stwierdzic, ze co kraj to obyczaj. Ja wlasnie wyjechalam z Polski bo sie dusilam w mentalnosci, ze czegos mi nie wolno, ze nie dam rady, ciaglego podporzadkowywania sie innym, bo tak nalezy. Tutaj traktuje sie wszystkich rowno bez wzgledu na wiek, plec, wyznanie, seksualnosc czy uposledzenie – i to jest silnie zakorzenione w szwedzkiej demokracji. Kazdy ma prawo do takiego samego traktowania i szacunku. Polska pod tym wzgledem jest sto lat do tylu….wystarczy posluchac naszych politykow czy wladz koscielnych.
Generalnie jesli chodzi o szkole to rzeczywiscie poziom nie jest zbyt wysoki ale i to sie chyba zacznie zmieniac. Poza tym istnieja szkoly, gdzie uczenie sie jest popularne i uczniowie chca miec dobre oceny aby potem dostac sie na intratne kierunki uczelniane. Sa rankingi szkol podstawowych gdzie koncowe oceny sa wysokie i tam, zapewniam was, dostac sie nie jest tak latwo. Kolejki sa dlugie. Spoleczenstwo sie zmienia a tym samym mentalnosc. Ludzie chca miec lepiej i nie jest juz dzisiaj wstydem pochwalic sie tym co sie posiada czy tym co sie umie.
Czyli są jakieś szanse:-)
Przykazanie 11 ; niech Ci się nie wydaje że jesteś sędzią .
Wierzyć mi się nie chce, że jest kraj, w którym ludzie stosują się do tego przykazania. Po komentarzach, które zostawiają polscy internauci pod różnymi artykułami , można zwątpić i w Boga, i w człowieka. Nie wiedziałam kiedyś (kiedy nie było Internetu), że ludzie mogą mieć w sobie tyle jadu i znajdować tyle skwapliwej satysfakcji w bezlitosnym obrażaniu i potępianiu innych ludzi, i tym bardziej czynić to w przekonaniu o własnej „wyższości moralnej”. Nie jestem egzaltowaną pensjonarką, wręcz przeciwnie – ale płakać mi się chce, gdy o tym myślę. Nie dlatego, żebym osobiście była tego obiektem, ale już sama świadomość, że tak jest, boli mnie w imieniu innych ludzi i godzi we mnie jakoś pośrednio.
Jenteloven to norweski odpowiednik Jantelagen. Ja widzialam zarowno pozytywne, jak i negatywne jego efekty. W szkolach dzieci nie powinny okazywac, ze wiedza wiecej, bo sa narazone na ostracyzm zarowno ze strony dzieci, jak i nauczycieli. Dziecko, ktore kiedys uczylam, skarzylo mi sie, ze „zostalo doprowadzone do porzadku”, gdy zglaszalo sie na lekcji do odpowiedzi. Dlaczego? – zapytalam, bo wydalo mi sie to calkiem niezrozumiale. Okazalo sie, ze nie powinno sie „wywyzszac” swoja wiedza ponad inne dzieci w klasie. Potem wytlumaczono mi, ze to wlasnie jenteloven – dziecko musi byc takie samo, jak inne. Brak zrozumienia dla wyzszych aspiracji, pogoni za wiedza czy zwyklej checi bycia innym. No, to wylalam swoje zale na jenteloven 🙂
Pozdrawiam
Całkowicie się z Tobą zgadzam. Na tym zrównywaniu cierpią dzieci uzdolnione i chcące czegoś więcej. Plusem tego jest to, że szkoła bardzo pomaga tym słabszym, upośledzonym, wykolejonym dzieciom. A wszystko na zasadzie równych szans.
Bardzo ciekawy wpis!
Za krótko mieszkałam w Szwecji, żeby poznać to prawo, ale już te przykazania … tak! Co prawda ja przebywałam w międzynarodowym środowisku i słyszałam wielu Szwedów mówiących do np. swoich młodszych kolegów: „Nie bądź taki szwedzki!” albo „Nie cierpię Ikei! Tylko pudła i sklejka w każdym domu!” (oczywiście, z przymrużeniem oka).
Mieszkałam w typowych komunalnych blokach i pierwsze, co mnie uderzyło, gdy przemierzałam chodnik zaglądając ludziom w okna kuchenne (nie kontrolowałam się na początku w tym względzie; te okna bez firanek były zbyt kuszące :)), to uderzyło mnie to iż każda jedna kuchnia wyglądała tak samo. Identycznie! Nawet jeśli mieszkania były oddawane z już zmontowanymi kuchniami, to nie mogłam pojąć, dlaczego nikomu nie chciało się/nie przyszło do głowy, by urządzić sobie kuchnię po swojemu.
Co prawda pobliskie domki już tak zunifikowanene nie były, ale jednak tę zasadę równości, niewychylania się, niewyróżniania się, było widać.
Moim zdaniem można na to prawo spojrzeć z pozytywnej strony, jako lekcję pokory, ale jako Polka (szabelka i te rzeczy) mieszkająca w Anglii (idywidualności i idywidua to tutejsza norma :)) chyba nie mogłabym żyć wg tego prawa.
Pozdrawiam.
Ciekawe spostrzeżenia:-)
W mieszkaniach należących do spółdzielni, rzeczywiście kuchnie robione są na jedno kopyto, więc wychylić się i urządzić kuchnię po swojemu można dopiero we własnym domku. Wtedy hulaj dusza! Efekt we własnych oczach może być fascynujący, w oczach sąsiadki zapali się zazdrość i może nastąpić koniec znajomości.
Akurat z tym poczuciem zazdrości mamy wiele wspólnego ze Szwedami, tyle, że my tak mocno nie dążymy do równości. W Szwecji bardzo popularna jest również przynależność do różnych organizacji, w tym wolontariat.
Pingback: O Szwedzkim podejściu do życia z przymróżeniem oka – Jantelagen | Yoga in Stockholm
A jak Szwedzi oceniają Duńczyków?
Jak to sąsiedzi z którymi mieli na pieńku, z pogardą.
O istnieniu „Janteloven” dowiedzialem sie jak zwykle ostatnio to u mnie bywa przypadkiem, choc niedawno dowiedzialem sie, ze podobno przypadek to drugie imie Boga. Nie chce tutaj nikogo agitowac do jakiejs wiary, ani tym bardziej jakiegos kosciola, ale cos w tym stwierdzeniu musi byc. Czytam wlasnie ksiazke autorstwa Niemki holenderskiego pochodzenia, mianowicie pani Mike Van den Boom. Tytul tej oto ksiazki brzmi mniej wiecej tak „Ktoredy do szczescia, czyli moja podroz do 13 najszczesliwszych krajow swiata i i czego mozemy sie od nich nauczyc”. Okazuje sie ze mieszkancy krajow skandynawskich naleza do swiatowej czolowki jesli chodzi o , nazwijmy to wspolczynnik szczescia na glowe mieszkanca. A taki bogaty i rozwiniety ekonomicznie kraj jak Niemcy jest daleko, daleko w tyle. wlasnie z tej ksiazki dowiedzialem sie o tych 10 przykazaniach Jante i ze jest ono w tej czesci Europy nieformalnie przyjetym sposobem na zycie. W tej samej ksiazce pojawil sie rowniez komentaz akurat(!) niemieckiego profesora, specjalisty od Skandynawii, ktory krytykuje konformistyczna, preferujaca „sredniactwo” (jest w ogole takie slowo?) mentalnosc tych narodow. Jego zdaniem takie nastawienie jest kontraproduktywne jezeli chodzi o rozwoj zarowno jednostki, jak i calego spoleczenstwa! I tu pojawia sie komentaz autorki ksiazki: a czy pan profesor mial okazje osobiscie z takim np. Dunczykiem porozmawiac? Dunczycy wiedza co reszta swiata o nich mowi, ale wiedza rowniez, ze maja prawo isc wlasna droga i miec wlasne zdanie. Cytat wypowiedzi mlodego Dunczyka „My mowimy, czego chcemy i zyjemy jak chcemy”. Uluda sukcesu i prawo konkurencji doprowadzily ludzkosc do tego miejsca, w ktory teraz sie znajduje i mnie osobiscie zbytnio sie to nie podoba. Prowadzilem „niemiecki” styl zycia i nie bylem szczesliwy. Odwrocilem wszystko o 180° i zyje jako wolny, szczesliwy czlowiek, po skandynawsku.
A jeszcze moze spójrz na rosnący odsetek samobójstw, zwłaszcza wśród ludzi młodych, w owych rzekomo szczęśliwych skandynawskich społeczeństwach….. masakra.
I żeby było jasne, ten amerykański model przepychania się łokciami, szpanowania i zabijania tylko aby byc lepszym od innych to drugi idiotyzm, którym się brzydzę.
Jantelagen jest gleboko zakorzenione w szwedzkiej mentalnosci. Prawdą jest, ze personel bardziej wykwalfikowany i lepiej wyksztalcony musi dostosowac się do nizszego personelu, ktory faktycznie „rzadzi” w sluzbie zdrowia pielegniarki i podpielegniarki rzadza lekarzami , w aptece technicy bez zawodu czesto szefuja. To jakas paranoja. nie wiem jak ten kraj się rozwija, skoro wszelkie przejawy dazenia do bycia lepszym i rywaliAcji zdrowej są dyskryminowane. Bardziej wyksztalcony musi się dostosowac do idioty, bo najwazniejsze jest, by byla rownosc, co za kretynizm! Ale niestety to kraj ludzi bez ambicji, lagom jest najwazniejsze, czyli bycie przecietniakiem
Tiaaaa, a ja się wielokrotnie zetknąłem z przejawami otwartej niechęci Szwedów, szydzenia z błędów językowych, celowego irytowania mnie obcesowymi zachowaniami itp. wiec jaka tam niby równośc. Ale czego chciec jeśli tu pielęgniarki są szefami i rządzą, a chore na władzę są wcale nie mniej niż inne nacje, starczy dac jakąś funkcyjkę i już rosną rogi.
Szwecja to taki socjalistyczny kraj, z tym że ekonomicznie stoi dobrze.
Żal mi tych 'lagom folket’, bo zachowują się jak wycieczka Rosjan za czasów ZSRR kiedy wszyscy szli w kupie i każdy pilnował każdego. Oraz Polskę i jej podobne kraje czesto najchętniej widzieliby nadal tak jakby czas zatrzymał się w latach 80- tych ub. wieku, czyli puste sklepy, kiepskie drogi, tania wódka i tanie dziwki.
Dziękuję za ten artykuł i komentarze. Bardzo to ciekawe i przy wszystkich ewentualnych zastrzeżeniach uczy sensownie rozumianej pokory. Myślę, że prawdziwa indywidualność zawsze w ten czy inny sposób się przebije, a ta naiwne celebrowanie ego, jakie obserwujemy w naszej kulturze, więcej przynosi szkody (w postaci rywalizacji, prymitywnych uprzedzeń, osamotnienia, poczucia wyższości moralnej, złych emocji itp.) niż korzyści.
Errata: nie „ta”, a „to naiwne celebrowanie ego”